Pierwsze wrażenia – Hidan no Aria

Jedna notka na dziesięć dni to niezłe tempo, nie? Należę do czołówki najaktywniejszych blogerów na calutkim wordpressie :D.

Ale żarty na bok. Idą święta, będzie więcej wolnego,trochę odpocznę psychicznie od uczelni i innych spraw – może wtedy moja wena twórcza wróci i napiszę w końcu te „ambitne” notki, które mam od jakiegoś czasu zaplanowane. Na dziś przygotowałem jednak moje przemyślenia dotyczące nowego anime Hidan no Aria, które na etapie zapowiedzi ktoś żartobliwie określił jako Ognistooka Shana z pistoletami.

Przedstawiam: Shakugan no... nie tak... Zero no... już mam! Hidan no Aria!

W odcinku

Tokyo. Kinji to pozornie typowy licealista mieszkający sam i sam borykający się z życiowymi problemami jakie może mieć zwykły nastolatek. No, może nie boryka się z nimi całkiem sam bo w prowadzeniu domu i innych przyziemnych sprawach pomaga mu (nad)opiekuńcza koleżanka imieniem Hotogi (która wyraźnie darzy bohatera uczuciem).

"Dzień dobry! Jestem typową przyjaciółką głównego bohatera. Gotuję dla niego, sprzątam i w sekrecie się w nim kocham! Kyaaaa!"

Kinji jest uczniem w prestiżowej placówce, w której międzynarodowa komercyjna organizacja szkoli swoich agentów. Przestępczość osiągnęła takie rozmiary, że policja nie daje sobie z nią rady dlatego zapotrzebowanie na tego rodzaju najemników jest spore. Niestety, ostatnio pojawili się zbrodniarze, którym działania organizacji nie są na rękę i organizują zamachy na agentów…

Okulary i długie, srebrzyste włosy... to na pewno jakiś tajemniczy i potężny bishounen.

Bohater serii ma ogromnego pecha, gdy wsiada na rower by udać się do szkoły okazuje się, że do pojazdu przymocowano bombę, która wybuchnie gdy tylko Kinji zacznie zwalniać. Jakby tego było mało na ogonie cały czas siedzi mu niewielki automat uzbrojony w pistolet maszynowy. Chłopaka ratuje z opresji tajemnicza dziewczyna w mundurku wskazującym, że jest uczennicą tej samej szkoły co Kinji (zajawkę tej sceny można było podziwiać na samym początku odcinka).

"Co prawda żaden z ciebie Daniel Craig, ale nie będzie... oh James!"

Nasza dwójka ma jednak tylko chwilę spokoju, gdy ukrywają się w opuszczonym magazynie zostają otoczeni przez małą armię złożoną ze zdalnie sterowanych automatów. Gdy sytuacja wydaje się już beznadziejna Kinji (zainspirowany bliskością tajemniczej dziewczyny… tak… bliskością) przemienia się w prawdziwego Jamesa Bonda i Terminatora w jednym i rozprawia się z wrogami.

"Nazywam się Tooyama. Kinji Tooyama."

Okazuje się, że Kinji cierpi na dziwną przypadłość – odpowiednio zmotywowany bliskością kobiety zamienia się w skrzyżowanie amanta z superbohaterem i dokonuje heroicznych wyczynów (których z resztą potem żałuje). Gdy chłopak w końcu dociera do szkoły czeka go niespodzianka – tajemnicza nieznajoma (imieniem Aria) będzie uczęszczać z nim do tej samej klasy… mało tego – ma zamiar wprowadzić się do jego mieszkania…

Komentarz

Jak dla mnie to nie była krzyżówka Shany i pistoletów, ale raczej coś w stylu filmu Speed – niebezpieczna prędkość, w którym zamiast autobusu był rower, a Kugimiya Rie podkładała głos pod Keanu Reevesa :D.

Po obejrzeniu pierwszego odcinka jestem zaskakująco pozytywnie nastawiony do serii. Jestem do bólu świadomy wszystkich absurdów w fabule; nastoletnich uzbrojonych agentów w szkolnych mundurkach, całej tej haremowej otoczki i moe wylewającego się z ekranu :D. Nie przeszkadza mi nawet postać Arii, która jest pozbawiona resztek oryginalności i mogłaby być spokrewniona ze wszystkimi tsundere lolitkami, pod które kiedykolwiek podkładała głos Kugimiya Rie. Dość powiedzieć, że bohater jest sympatyczny i nie jest typowym „szaraczkiem”, który sam nie wie czego chce, a sceny akcji są nadspodziewanie dobre.

Od strony technicznej Hidan no Aria prezentuje się dobrze choć nie wyróżnia się jakoś szczególnie. Animacja jest jak najbardziej poprawna i nie raziła w oczy podczas bardzo dynamicznych scen akcji. Projekty postaci są przyjemne dla oka choć uproszczone, a dziewczęta tak bardzo moe jak nakazuje obecny trend. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie muzyka – seria miała pewnie większy budżet niż mogłoby się wydawać. Bardzo na plus wyróżnia się lekko rockowy ending, ale co do openingu mam mieszane uczucia… wielka szkoda, że tak dobra piosenkarka jak May’n śpiewa tak nijaki utwór. Oczywiście seria dla młodzieży nie może w dzisiejszych czasach obejść się bez fanserwisu… na szczęście pierwszy odcinek nie zalał widza falą pantyshotów i ograniczył się do okazyjnego dekoltu czy fragmentu stanika – więcej można zobaczyć na pierwszy lepszym bilboardzie :D. Trzeba jednak dodać, że lekkie ecchi będzie na 100% katalizatorem dla przemian Kinjiego w super-agenta i na pewno fanserwis będzie stałym elementem kolejnych odcinków.

Jak na serię, która jest w istocie dość wtórna oglądało się bardzo przyjemnie, a oczywiste nawiązania (zamierzone?) do filmów sensacyjnych wydały mi się zabawne. Dzięki swojej przypadłości bohater jest bardzo wyrazisty i naprawdę wzbudził moją sympatię. Najsłabszym punktem serii jest chyba główna bohaterka i jej seiyuu – takich tsundere lolitek naprawdę mieliśmy już na pęczki. Ja jednak po obejrzeniu kilku serii z Kugimiyą Rie jakoś jeszcze się na nią nie uczuliłem i jeśli znajdę chwilę wolnego czasu to chętnie rzucę okiem na dalsze perypetie Kinjiego.

Reklamy

3 Komentarze

  1. Tak się składa, że też rzuciłem okiem na tego anima. Mój entuzjazm jest ciut mniejszy, ale odcinek i tak oceniam pozytywnie.
    Od siebie dodam jeszcze, że spory nacisk został nałożony na bronie (na których jest napisane „Made in Italy”. Ehh…). Zbliżenia przy oddawaniu strzałów, spowolnienie czasu przy przeładowywaniu i akcje a la „Max Payne”. Jak ściągać to od najlepszych..
    Jednak najlepszy jest ten syndrom histeryka (czy jakoś tak) na który cierpi główny bohater. Zazwyczaj w animach postać mówi sobie „muszę ją uratować”, a Kinji po prostu traci nad sobą kontrolę i zachowuje się jak ostatni sprawiedliwy. A potem tego żałuje.
    Schematycznych animów z dziewczynami i pistoletami nigdy mało.

    1. Chodziło mi po głowie by napisać o tym akcencie na uzbrojenie, ale wyleciało mi to z głowy :D. Niemniej coś czuję, że będzie niezła komedyjka z elementami akcji.
      Trochę przypomina mi to sytuację z niedawnym „Infinite Startos”, w którym oryginalność też była szczątkowa, a zrobione było tak sprawie, że oglądało się zaskakująco przyjemnie.

  2. co do ciekawostek, jeżeli ktoś oglądał serię „Mayo Chiki”, to mógł zauważyć plakat z Hidan no Aria

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: