Pierwsze wrażenia – Dog Days

No… prawie dwa tygodnie „laby” za nami. W zasadzie to miałem o czym pisać, ale nie mogłem się przemóc do twórczego wysiłku ukierunkowanego na blog. Sami wiecie… pogoda się zmienia, a ja w takim okresie borykam się zwykle z niewyspaniem i bólem głowy :/. Nie chcę specjalnie narzekać na uczelnię bo dobrze wiem, że tak naprawdę nie jestem przesadnie zawalony robotą i raczej sam wyolbrzymiam problemy :D.
W planach miałem co prawda dwie duże notki (dotyczące literatury i kina), ale dorwałem wczoraj pierwszy odcinek nowej serii fantasy Dog Days.

Btw, wypróbowuję dziś nową metodę linkowania kadrów.

Ociekająca mrokiem, nikczemna, zła władczyni wrogiego królestwa (a w dodatku catgirl) na dobry początek.

W odcinku

Republika Biscotti, zamieszkana przez nację, której natura podarowała urocze psie uszka i ogonki, jest w stanie wojny z sąsiednim krajem, którego mieszkańcy są dla odmiany ozdobieni kocimi atrybutami. Biscotti znajduje się na przegranej pozycji i wydaje się, że nic nie powstrzyma wrogów przed zwycięstwem. Księżniczka Millhiora ma jednak pewien plan – zamierza sprowadzić wielkiego herosa z innego świata.

Shinku to kawał atlety i chłop na schwał, ale ja wolałbym bliżej poznać Becky...

Tymczasem, w pewnym cichym japońskim miasteczku, mieszka sobie gimnazjalista Shinku. Wielką pasją chłopaka jest sport, a w szczególności gimnastyka i nie może on przegapić żadnej okazji do ćwiczeń. Shinku ubolewa jednak nad faktem, że w okolicy nie ma żadnej porządnej sali gimnastycznej, która byłaby godna jego umiejętności. Na szczęście życie osładza mu znajomość z uroczą Becky.

Przepraszam księżniczko, nie uścisnę ci dłoni bo to prawie tak jakbym powiedział 'podaj łapę'...

Nasz bohater spotyka na swojej drodze dziwnego psa, który okazuje się wysłannikiem księżniczki Millhiory i sprowadza go prosto na spotkanie z ową różowowłosą pięknością. Shinku oto znalazł się w świecie o jakim dotychczas mógł jedynie poczytać w książkach fantasy. Księżniczka szybko wprowadza go w sytuację, ale chłopak nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiony do wzięcia udziału w wojnie…

Tylko tutaj! Piechur rozpłatany włocznią zmienia się w uroczego chibi-kotka!

Po bliższym poznaniu pole bitwy okazuje się jednak nie krwawą areną, a raczej wielkim torem przeszkód. Shinku dowiaduje się, że wojny w tym świecie toczone są według reguł określonych w konwencji przez co ilość rannych jest ograniczona do minimum, a bitwy są raczej testem fizycznej sprawności żołnierzy. Mało tego – wojny są traktowane jako coś w rodzaju zawodów sportowych i dostarczają mieszkańcom rozrywki!

Drżyjcie! Zaraz pokonam całą armię demonstrując jej podwójne salto!

Chłopak, choć dalej uważa całą sytuację za dziwny sen, dostrzega szansę na przeżycie ciekawej przygody oraz przetestowanie swoich akrobatycznych zdolności – w samą porę bo obrona Biscotti zaczęła się załamywać…

Komentarz

Wygląda nieźle; kolorowy świat fantasy, urocze postacie ze zwierzęcymi uszkami, wojna i nastoletni bohater z innego świata, a wszystko polane dodatkową porcją lukru. Mogłoby być naprawdę interesująco, ale jest jedno małe ‚ale’…

Dog Days od samego początku miało u mnie sporego plusa za swoją oryginalność choć pomysł sprowadzenia nastolatka do magicznej krainy nie jest sam w sobie szczególnie nowatorski (pamiętacie Zero no Tsukaima?). Seria nie jest jednak oparta na żadnej mandze czy serii książek, a wszyscy wiemy ile przeciętnych i niedokończonych adaptacji można było podziwiać ostatnimi czasy. Tu mamy szansę na oryginalny scenariusz i satysfakcjonujące zakończenie.

Niestety pierwszy odcinek to za mało by wyrobić sobie zdanie na temat fabuły i postaci. Wiadomo, że trwa wojna i w całą sytuację zostaje wplątany zwyczajny (jeśli nie liczyć wysportowania) nastolatek. Nie wiadomo za to nic o motywach wybuchu wojny, a na rozwinięcie się jakiejkolwiek intrygi trzeba będzie poczekać. Bohaterowie zostali jak na razie jedynie lekko zarysowani; sympatyczny i wesoły główny heros, urocza księżniczka o dobrym sercu, kilku uzdolnionych oficerów wiernych swojej władczyni oraz bliżej niezidentyfikowana przywódczyni najeźdźców. Jak na razie to w sumie standard, ale moją uwagę zwróciło rodzeństwo Maltinos walczące dla księżniczki Millhiory: władająca dwoma mieczami, zwinna Ecalire i dzierżący włócznię mocarz Padue.

Od strony technicznej Dog Days jest wykonane, estetycznie (choć prosto) i pozornie bez zarzutu. Słodkie projekty postaci, dynamiczne sceny akcji i ładne efekty czarów, a to wszystko w HD :D. Dobre wrażenie jednak szybko się ulatnia gdy wychodzi na jaw, że drugi plan został zrobiony „na odwal się”. Wystarczy spojrzeć na ten kadr i zwrócić uwagę na żołnierzy w tle – zabrakło pieniędzy czy czasu na lepsze dopracowanie? Taka prostota ma może swój urok, ale skontrastowana z postaciami pierwszoplanowymi powoduje okropny dysonans. Jeśli chodzi o muzykę to pamiętam tylko dwa momenty, w których zwróciłem na nią uwagę; przez niemal cały odcinek miałem wrażenie, że jej po prostu nie ma :D.

Wchodzi na to, że Dog Days to niskobudżetowa, lekko niedopracowana od strony technicznej, kolorowa seria fantasy. Naprawdę uważam ją za serię z potencjałem, na którą powinni zwrócić uwagę miłośnicy tej szczególnej estetyki cechującej japońską fantasy. Fanserwis ogranicza się do słodkiej aż do bólu księżniczki i króciutkich szortów oraz rozmiaru biustu kociej pani generał co powinny być w stanie przełknąć nawet osoby uczulone na fanserwis. Chętnie śledziłbym dalej perypetie Shinku gdyby nie fakt, że twórczy przesadzili z cukierkowatością. Chibi-kotki, zawody sportowe i konwencja zakazująca ranić się nawzajem podczas wojny to nie to czego oczekiwałem od konfliktu w świecie magii (za to kocie uszka i armia pokojówek mi nie przeszkadzają)…

Reklamy

One response

  1. […] chodzi przede wszystkim o wylewającą się z ekranu słodycz, ciepły humor i stonowany fanserwis. Pisząc o serii w kwietniu ubiegłego roku wyrażałem się o niej dość pochlebnie – wytykałem jej jednak pewną naiwność. Po […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: