Na co do kina?

Przyznam, że nie wybieram się do kina zbyt często. Może to kwestia tego, że kino w moim rodzinnym mieście ma niezbyt urozmaicony repertuar, większość nowości gości w nim ze sporym opóźnieniem, a niektóre nie goszczą wcale. Wycieczka do najbliższego multikina jest często nie warta zachodu i naprawdę mało filmów jest w stanie mnie do tego skłonić (ostatnim był Harry Potter i Insygnia Śmierci). Poza tym, powiedzmy sobie wprost: w ostatnim czasie było naprawdę mało filmów, które koniecznie trzeba było obejrzeć w kinie – ja na przykład nie mam problemów z czekaniem aż film ukaże się na DVD (a wypożyczalnia jest znacznie bliżej niż multikino). Niemniej, zadowolony jestem bardzo z ostatniego wypadu na Maczetę :D. Ten film jest genialny w swojej przemyślanej kiczowatości i mógłbym się nim zachwycać jeszcze długo. Dziś jednak chciałbym wspomnieć o trzech filmach, które mogą mnie w najbliższym czasie skłonić do odbycia wielkiej wyprawy do multikina (albo niecierpliwego czekania aż trafią do „mojego” kina).

Czarny Łabędź

Szczegółowy opis fabuły sobie daruję; dość wspomnieć, że jest to historia baleriny, która przygotowując się do roli swojego życia w Jeziorze Łabędzim zatraca się w swoim dążeniu do perfekcji. Do tego filmu przyciągają mnie trzy elementy. Pierwszy to Natalie Portman; jestem wielkim fanem jej talentu i to już od roli w Leonie Zawodowcu, a stosunkowo niedawno świetnie zagrała w Kochanicach Króla. Drugi element to klasyfikowanie filmu jako psychologicznego thrillera; lubię co jakiś czas obejrzeć coś trzymającego w napięciu, a to napięcie nie oznacza naciąganego horroru i hektolitrów krwi na ekranie. W końcu trzeci element – reżyser, który ma na swoim koncie m. in. Requiem dla snu; nie chciałbym jednak porównywać Czarnego Łabędzia do tego dzieła.

Polowanie na czarownice

Eh. Hollywoodzkie pseudo-historyczne filmy fantasy są czasem tak „epickie”, że można się uśmiać (patrz: Stracie Tytanów):D. Nie mówię, że wszystkie są takie, ale idąc do kina na kręcony w Stanach film o rycerzach i czarownicach trzeba być świadomym tego, że może być trudno o odczucie specyficznego „klimatu”. W Polowaniu na czarownice gra jednak Nicolas Cage. Aktor ten oprócz tego, że świetnie gra w świetnych filmach (patrz Pan życia i śmierci) potrafi też sprawić, że nienajlepszy film ogląda się przyjemnie (patrz Ghost Rider). Nie chcę się z góry uprzedzać do hollywoodzkiego filmu, ale na wszelki wypadek przygotuję się na nakręconą z rozmachem opowieść, którą trzeba odbierać z przymrużeniem oka i bez głębszego zastanawiania się nad treścią :D.

Sucker Punch

Jak dla mnie owoc nieskrępowanej fantazji i męskie kino przygodowe pełną gębą :D. Zgrabne dziewczęta walczące z demonami, smokami, mechami i na jakimś polu bitwy przywodzącym na myśl II wojnę światową. W tle historia zamkniętej w zakładzie dla obłąkanych młodej dziewczyny, która w swojej wyobraźni znajduje drogę ucieczki od okrutnej rzeczywistości. W odróżnieniu od Polowania… nie występują żadne nawiązania do epok historycznych więc nie ma gdzie doszukiwać się realizmu; wystarczy dać się wciągnąć w fantastyczny świat wykreowany przez wyobraźnię bohaterek filmu (przy okazji można też podziwiać ich wdzięki). Inspiracje grami komputerowymi i mangą są dość oczywiste, a to chyba kolejny plusik… szkoda, że na film trzeba czekać do marca…

Reklamy

One response

  1. Black Swan obejrzałem już bardzo dawno temu. Film mile mnie zaskoczył, a nawet zachwycił (kreacja Portman i finałowy występ). Chyba sobie dzisiaj odświeżę tytuł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: