Na anime świat się nie kończy

Od prawie dwóch tygodni nie napisałem żadnej notki. Naprawdę trudno jednak udzielać się twórczo kiedy całą energię pochłania zima, a ostatnio także przygody z polską koleją. O sytuacji podróżnych i ich przejściach z pociągami można się sporo nasłuchać i naoglądać w telewizji, która opisuje wszystko jakby świat się kończył. Mnie cała sytuacja dotknęła co prawda w ograniczonym stopniu bo w tym tygodniu jakoś nie spóźniłem się na zajęcia (dojeżdżam na uczelnię pociągiem), a wracając do domu nie czekałem na pociąg powrotny dłużej niż pół godziny. Tematem dzisiejszej notki nie ma być jednak analiza sytuacji na kolei ani pisanie pamiętnika sfrustrowanego podróżnika; podczas ostatniej wędrówki po sklepach w poszukiwaniu prezentów natknąłem się na coś co zainspirowało mnie na tyle, że udało mi się przerwać trwający niemal dwa tygodnie zastój na blogu.

Obraz jest dość znany. Kojarzycie z nim nazwisko autora i tytuł czy może raczej pewną serię anime?

Odwiedziłem niedawno mały sklepik z herbatą, kawą, porcelaną, winem oraz innymi pokrewnymi i tak samo wyszukanymi towarami. Moją uwagę zwrócił cudny zestaw porcelanowy składający się z filiżanek, spodków i dzbanka. Owe cuda były ozdobione obrazem Gustava Klimta „Pocałunek”, a jest to jeden z nielicznych obrazów jakie rozpoznaję bo w sprawach malarstwa jestem w znacznej mierze ignorantem. Mój tok myślowy na widok wyeksponowanej porcelany przedstawiał się mniej więcej w ten sposób: 1. Świetne filiżanki! 2. Czy to przypadkiem nie obraz Klimta? 3. Zdaje się, że eksponowali go w openingu do Elfen Lied. Jestem szczęśliwy, że byłem w stanie zapamiętać nazwisko autora, a fakt, że tytuł anime był dopiero trzecim skojarzeniem pozwala mi mieć nadzieję, że z moją znajomością kultury wysokiej nie jest jeszcze tak źle, a popkulturowa japońszczyzna jeszcze nie przesłoniła mi świata.

Zastanawiam się jednak ilu jest ludzi, którzy ten intrygujący obraz kojarzą tylko i wyłącznie z Elfen Lied. Nie będę tu rozwodził się nad tym czy ten tytuł jest faktycznie czymś ambitnym czy tylko pozuje na taki poprzez wykorzystanie wspomnianego obrazu i śpiewany po łacinie opening (zdania są z reszta podzielone) – chodzi mi o sam fakt skupienia się tylko i wyłącznie na anime przy całkowitym braku zainteresowania wszystkim innym. Nie twierdzę, że trzeba od razu stawać się koneserem malarstwa, ale oglądanie wspomnianego anime może być dobrym pretekstem by przynajmniej zapamiętać nazwisko Klimt. Moim zdaniem warto kolekcjonować takie pojedyncze informacje z różnych dziedzin w charakterze ciekawostek; nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja by „zabłysnąć” wiedzą, dobrze też móc czasem popisać się czymś innym niż tylko znajomością japońskiej animacji by nie wyjść na osobę monotematyczną. Poza tym, drobna odmiana od czasu do czasu na pewno nikomu nie zaszkodzi, a tkwiąc wiecznie w jednym i tym samym miejscu można sobie zrobić krzywdę i na nic zda się wtedy argumentacja „bo ja jestem fanem”.

Nie chcę zarzucać moim braciom i siostrom – fanom mangi i anime monotematyczności czy ograniczenia. Próbuję po prostu zachęcić do poszerzania horyzontów przy okazji oddawania się swojemu hobby i wyrobienia w sobie nawyku „szukania ciekawostek”. Nie twierdzę także, że anime to medialna papka pozbawiona jakiejkolwiek wartości, wręcz przeciwnie – jest wiele tytułów, które można uznać za ambitne i wartościowe. Warto jednak zauważyć, że nawet przy okazji oglądania niezbyt wyszukanego anime można się zainspirować do poszukiwania informacji niekoniecznie związanych z kulturą japońską. Niedawno pisałem, że Rika z Hantsuki czytywała francuskiego noblistę du Garda, uwielbiana przez nią Rodzina Thibault to jednak ciężkie w odbiorze, wielotomowe dzieło i trudno oczekiwać, że każdy fan Hantsuki je przeczyta. Przy okazji cieszenia oczu widokiem bishounenów w Hakuouki może warto przypomnieć sobie, że są oni członkami shinsengumi i poczytać coś o tej organizacji, o wojnach domowych w Japonii czy o szogunacie ogólnie (choćby na wikipedii). Dużo tytułów odwołuje się też w mniejszym lub większym stopniu do japońskiej mitologii, a naprawdę jest o czym poczytać.

Nie próbuję nikogo namówić do szukania kontekstów na siłę, inspirowania się każdym tytułem i poszukiwania informacji na każdy możliwy temat. Na to nie starczy nikomu ani czasu ani sił, a każdy ma przecież dość zajęć. Wystarczy od czasu do czasu zamiast bezmyślnego przeglądania serwisów społecznościowych czy innych stron internetowych przypomnieć sobie, że niedawno oglądało się anime, w którym cytowano tego, a tego filozofa/pisarza/poetę i skorzystać z dobrodziejstw internetu oraz powszechnego dostępu do informacji. Dość często na stronach internetowych i konwentach poświęconych mandze i anime słyszy się opinie fanów jakoby to byli oni niezrozumiani przez swoich znajomych i ogół „ograniczonego” społeczeństwa. Nie wnikam w to czy podobne stwierdzenia są uzasadnione, ale gwarantuję, że jeśli parokrotnie znajdzie się okazję do popisania się ogólną wiedzą to już nikt nie zarzuci fanowi monotematyczności; może otoczenie zacznie go postrzegać jako interesującą osobę o szerokich horyzontach, a nie jako zafiksowanego na swoim hobby dziwaka.

Na dobrą sprawę to ta kwestia nie sprowadza się do mangi i anime. Każda osoba, która zawsze ma w rękawie jakieś mądre ciekawostki z różnych dziedzin jest uważana za kogoś inteligentnego; trzeba jednak posiadać jeszcze wyczucie i sypać swoimi mądrościami w odpowiednich momentach.

Na marginesie wspomnę jeszcze, że szukanie w anime wiarygodnych informacji o kulturze zachodniej moim zdaniem mija się z celem. Może zachód spłyca kulturę japońską i sprowadza ją do mang, anime i hentai, ale japończycy wcale nie są lepsi… Z drugiej jednak strony to rozważania o japońskich stereotypach i mylnych przekonaniach dotyczących kultury zachodu mogą być dość ciekawe.

Reklamy

3 komentarze

  1. Co?! To kultura nie ogranicza się do mangi i anime?
    Jako że sztuka także niezbyt mnie pociąga (moja wiedza ogranicza się do „Wieży Babel” Pietera Bruegla), najbardziej interesują mnie odniesienia do filozofii. W tej dziedzinie mogę z czystym sumieniem wszystkim polecić „Ergo Proxy”. Co prawda jeszcze nie spotkałem osoby która by podzieliła mój entuzjazm, ale powodów do ciekawej dyskusji nigdy mało.
    „Nie próbuję nikogo namówić do szukania kontekstów na siłę, inspirowania się każdym tytułem i poszukiwania informacji na każdy możliwy temat.” – przegiąłeś. Ja potrafię znaleźć odniesienia do myśli Platona w tekstach Yoh Asakury z Shaman Kinga. Czy trafne to inna sprawa.

    1. Z tym Shaman Kingiem to serio? :D Szkoda, że mam blade pojęcie o tym tytule, inaczej może pokusiłbym się o jakąś dyskusję. Pozostaje jeszcze pytanie: czy autor Shaman Kinga świadomie nawiązywał do Platona czy tak mu po prostu wyszło? Mój dobry znajomy na przykład lubi żartować, że do niemal wszystkiego można podpiąć Freuda i trudno mi się z nim spierać w tej kwestii :D.

      Co do Ergo Proxy to zgodzę się, że seria jest co najmniej dobra choć zwykle za cyber punkiem średnio przepadam. A nawiązań do literatury i filozofii faktycznie jest sporo; jest też dużo miejsca na własną interpretację.

  2. Kiedy wczytała mi się stronka z Twoim blogiem i zobaczyłam powyższy obraz, pomyślałam sobie „Co tu u licha robi Klimt?”. Znawcą sztuki może i nie jestem, ale moja przyjaciółka ma kręćka na tym punkcie, więc coś nie coś udaje mi się czasem zapamiętać, szczególnie, że obrazy tego malarza są dość specyficzne – „Śmierć” jest także bardzo znany ;) (choć zdecydowanie twórczość Klimta to nie moje klimaty)

    Bardzo interesująca notka i bardzo prawdziwa. Chociaż w sumie nie rozumiem, dlaczego ludzie nie interesują się takimi „smaczkami”? Przecież to jest takie fajne ^^ Może to przez moją wrodzoną ciekawość, ale pamiętam jak przekopywałam internet podczas oglądania To Aru Majutsu no Index, pod względem różnych łacińskich tłumaczeń, czy też przy pierwszym (i jedynym jaki widziałam) odcinku Seikon no Qwaser, gdzie to szukałam potwierdzenia, czy wspomniana tam ikona, rzeczywiście w Rosji istnieje ;) Nie dość, że coś takiego poszerza wiedzę, to do tego jest świetną zabawą + satysfakcja ze znajomości czegoś co nie należy do powszechnej wiedzy jest naprawdę spora :)
    Nic tylko krzyczeć – Miras na prezydenta ;) Może wtedy w fandomie liczba troli zmniejszałaby się wprost proporcjonalnie do wzrostu ludzi inteligentnych, albo chociaż wszechstronnie-oczytanych ;]

    @Tengu
    Yoh i Platon? To byłoby dobre ;D Jednak mój wykładowca filozofii nie potrafił u mnie zasiać większego zainteresowania tematem, więc może nie będę wnikać, bo wyjdę na ignorantkę ;)

    Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: