Miras poleca: Hanbun no Tsuki ga Naboru Sora

Z notki o Harrym Potterze i Insygniach Śmierci nic nie wyszło, w tym zakresie zawiodła mnie wena twórcza :D. Przyznam jednak, że film mi się podobał, szczególnie na tle raczej średnio udanych dwóch poprzednich części. Jak zwykle byłem też szczęśliwy mogąc podziwiać Emmę Watson w roli Hermiony :D. Można dyskutować czy film powinien jak najwierniej odzwierciedlać książkę czy powinien być bardziej samodzielny… Osobiście nie oczekuję stuprocentowej wierności pierwowzorowi; pamiętam, że znaczna część książki niemiłosiernie się ciągła, mam na myśli okres, w którym Harry z przyjaciółmi włóczą się bez celu po całej Anglii ze swoim magicznym namiotem próbując znaleźć jakieś wskazówki dotyczące hokruksów; ten fragment był zwyczajnie nudny i trwał aż do wizyty w Dolinie Godryka. W filmie niestety przedstawiono go dość wiernie i ta część mogła się dłużyć. Mimo to, w ogólnym rozrachunku wizytę w kinie zaliczam do udanych, a nowy film z Harrym uważam za niezłe kino dla nieco starszej młodzieży.

Skoro już napisałem namiastkę zapowiedzianej tydzień temu notki przejdźmy może do właściwej treści dzisiejszego wpisu. Ostatnimi czasy chodzą mi po głowie nieco starsze anime, którymi zachwycałem się ładnych kilka lat temu. Postanowiłem nieco odświeżyć sobie pamięć; na pierwszy ogień poszedł Kanon, a w planach są Macross Frontier,Gundam 00 i obie serie ef. Całkiem niedawno zaserwowałem sobie też bardzo przyjemny (już niemal klasyczny) romansik Hanbun no Tsuki ga Naboru Sora.

Rika i Yuichi to jedna z najbardziej uroczych animowanych par jakie znam.

Yuichi bardzo źle znosi swój pobyt w szpitalu. Jego choroba znajduje się co prawda pod kontrolą i nie grozi mu nic poważnego, ale siedzenie ciągle na miejscu jest okropnie nudne. Wiele zmieni się gdy do szpitala przeniesie się z innej placówki zakochana w książkach dziewczyna imieniem Rika. Pomimo początkowych nieporozumień pomiędzy dwójką bohaterów zacznie kiełkować uczucie, a oni sami będą musieli się zmierzyć z różnymi zbiegami okoliczności i innymi przeszkodami stojącymi na drodze ich miłości; nowa koleżanka Yuichiego jest dotknięta bardzo poważną dysfunkcją serca, a jedyną szansą na wyzdrowienie jest skomplikowana operacja.

Hantsuki to licząca sobie jedynie sześć odcinków seria z 2006 roku. Jest to romans pełną gębą, w którym znalazło się miejsce na odrobinę dramatu, ale też ciepłego humoru. Jest to seria o zwyczajnych nastolatkach i pierwszej miłości ukazana bez zbędnego przerysowania ani żadnych udziwnień i sztucznego mnożenia przeszkód na drodze zakochanych. Seria nie oferuje niebywałych doznań pod kątem graficznym czy muzycznym (za wyjątkiem świetnego openingu i endingu) i widać już po niej upływ lat. Mimo braku rozbudowanej fabuły i tylko symbolicznie zaznaczonych wątków pobocznych (w końcu ile można upchnąć w sześciu odcinkach) seria pozostaje w czołówce mojej listy ulubionych romansów i na pewno nie ustępuje takim tytułom jak wspomniane wcześniej ef czy Kanon. Jako miłośnika wszelkiej literatury cieszy mnie wykorzystanie motywów z książkami i sama kreacja postaci Riki jako mola książkowego. Warto zaznaczyć, że dziewczyna ma bardzo wyszukany gust – w końcu wśród książek, które pożycza Yuichiemu znajduje się Rodzina Thibault, za którą R. M. du Gard dostał nagrodę Nobla (a którą miałem przyjemność czytać).

Jeśli jakiś wielbiciel animowanych opowieści o miłości nie zapoznał się jeszcze z Hantsuki to radzę jak najszybciej nadrobić zaległości! Sześć odcinków to materiał na jeden wieczór, a na pewno nie będzie to czas stracony.

Reklamy

3 Komentarze

  1. Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych romansów jakie miałem okazję obejrzeć. Naprawdę świetnie spędziłem czas przy tym, anime. Rzadko kiedy zdarza się tak dobra historia miłosna, opowiedziana na dodatek bez tych wszystkich zapychaczy czasu antenowego. Ciekawe jest też zakończenie, które w mandze na przykład ogóle nie występuje (właściwie to po prostu kończy się ona tuż po pogodzeniu się Riki i Yuichi’ego). Polecam wszystkim ze szczerego serca.

    Pozdro all!!!

  2. Owszem, zgadam się co do słowa. Bardo się na tym anime wzruszyłam, historia jest przede wszystkim KRÓTKA i bardzo ciekawa. Kreska dobra, postacie dopracowane… lubię wracać do tego anime ;)

  3. A przed seansem trzeba z pewnością załatwić sobie pudło chusteczek.;p Niby jest to dość przewidywalny romans i jakoś tak do końca czułam, że Rika nie umrze, a jednak było to takie wspaniałe, że po zakończeniu nie miałam na nic ochoty, bo wszystko wydawało się marne w porównaniu z Hanbun. No i muzyka jest świetna, nieraz opening/ending oglądałam nawet po kilka razy przy jednym odcinku.;D Ogólnie, tak jak powiedziałeś, obowiązkowe anime dla fanów romansów animowanych ;p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: