Pierwsze wrażenia – Togainu no Chi

No… jakoś przemogłem się, żeby obejrzeć anime klasyfikowane jako yaoi… Nie było najgorzej, w sumie to było nawet całkiem nieźle, ale utwierdziłem się w przekonaniu, że takie tytuły jednak nie są dla mnie. Wrażenia z pierwszego odcinka Togainu no Chi poniżej.

And the winner is... mysterious bishounen!

W odcinku

W niedalekiej przyszłości Japonia jest krajem wyniszczonym i zrujnowanym. Większość obywateli żyje w nędzy, a wszędzie szerzą się przemoc i bezprawie. Akira to młody chłopak zarabiający na życie udziałem w brutalnych walkach ulicznych, robi to jednak bez pasji i nie zwraca uwagi na swoją własną reputację i „sławę”. Bohater jest raczej bierny i apatyczny, a jego jedynym bliższym znajomym wydaje się Keisuke.

"Gadaj! Gdzie byłeś w sobotę około 11.00?!"

W środku nocy Akira zostaje aresztowany przez policję i oskarżony o zamordowanie człowieka. Chłopak nigdy w życiu nie widział ofiary, ale nie ma alibi, wszystkie dowody wskazują na niego, a policja zdaje się nie mieć wątpliwości co do jego winy. Harda postawa podczas przesłuchania także mu nie pomaga…

Napatrzcie się - to jedyna kobieta w tym anime.

W więzieniu Akirę odwiedza wyzywająco ubrana i wpływowa kobieta imieniem Emma wraz ze swoim przybocznym. Proponuje ona, że wyciągnie bohatera z więzienia jeśli ten w zamian uda się do dzielnicy Toshima – będącej swoistą „ziemią niczyją” w podzielonej Japonii. Tam Akira ma wziąć udział w krwawej grze zwanej Igra.

Mroczny płaszcz, katana, epickość wypisana na twarzy... to na pewno postać drugoplanowa :D.

Niedługo po przybyciu na miejsce okazuje się, że jeśli Akira chce brać udział w Igrze to będzie musiał ciągle walczyć o życie ze zbirami zażywającymi jakiś narkotyk. Kiedy bohater ociera się o śmierć na scenie pojawia się tajemniczy osobnik z samurajskim mieczem, który masakruje jego przeciwników. Sam chłopak cudem unika śmierci z rąk przybysza – w ostatniej chwili cofa on ostrze i daruje Akirze życie…

Komentarz

Jak na pierwsze obejrzane w życiu yaoi to chyba było całkiem nieźle… Fabuła ma spory potencjał, a mroczny klimat wspomagany przez cięższą muzykę, brutalne sceny walki i tryskającą na ziemię krew wypada bardzo dobrze. Na szczęście nie było też „niebezpiecznych scen”…

Chciałbym, żeby twórcy bardziej rozbudowali tło – naprawdę jestem ciekaw co doprowadziło Japonię do ruiny, jakie siły maczały w tym palce i kto obecnie pociąga za sznurki. Obecnie akcja jest jakby „zawieszona w powietrzu” i trochę trudno całkowicie się w nią wciągnąć. W odbiorze niestety nie pomagają bohaterowie… Może słowo „yaoi”, które przeczytałem przy okazji zapowiedzi Togainu no Chi uprzedziło mnie do tego tytułu, ale Akira z wyrazem cierpienia na twarzy i Keisuke patrzący na niego jak na obrazek troszkę mnie niepokoją :/. Twórcy na szczęście zdecydowali się pominąć scenę ich pożegnania ograniczając ją tylko do końcowej wymiany zdań… nie wnikam w to co działo się między nimi trochę wcześniej, ale samo myślenie o tym… no cóż :D. Oprócz tej jednej sceny było całkiem spokojnie, nie mogłem jednak oprzeć się wrażeniu, że zaraz zobaczę coś nie do końca zgodnego z moim zmysłem estetycznym :D. Z drugiej strony jednak motywy Emmy, kwestia narkotykowego kartelu, o którym wspomniała i sprawa samego narkotyku wydają się nader interesujące i mogą rozwinąć się w ciekawą intrygę.

Togainu no Chi spodobało mi się od strony technicznej; rockowy opening i trzymająca poziom, ciężka muzyka świetnie komponują się z nieco postapokaliptycznym, brutalnym settingiem i scenami walk ulicznych (które można było jednak nieco lepiej wyreżyserować). Krew, szczególnie pod koniec odcinka, lała się obficie, ale z jakiegoś powodu zmasakrowane zwłoki znajdowały się w bardzo zacienionych miejscach – czyżby jakaś forma cenzury? :D Projekty postaci są bardzo staranne, wręcz „ociekają mhrokiem”, ale spore nagromadzenie bishounenów i Akira, który do perfekcji opanował „minę skrzywdzonego szczenięcia” wyraźnie wskazują do kogo adresowany jest ten tytuł.

Niestety podtrzymuję zdanie, które wyraziłem na etapie zapowiedzi – jak dla mnie Togainu no Chi to zmarnowany potencjał. Klimat i fabuła spełniają oczekiwania, ale podano je w nieodpowiednim sosie. Tym razem odpuszczam, ale pozwalam sobie na przypuszczenie, że osobom nieuprzedzonym do homoseksualnych aluzji może spodobać się mroczny klimat tej serii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: