Miras poleca: Cesarzowa i Wojownicy

Pamiętacie jaką furorę robiły swego czasu chińskie filmy w stylu wuxia takie jak Hero czy Przyczajony Tygrys Ukryty Smok? Przypominający tancerzy wojownicy latający wzdłuż ekranu podczas widowiskowych pojedynków rozbudzali wyobraźnię, a piękne scenerie, w których działa się akcja tych chińskich baśni zapierała dech w piersiach. Te filmy bardzo podobały się także i mnie, ale przyznam, że moja przygoda z obrazami tego typu zakończyła się na Domu Latających Sztyletów. Miłą niespodziankę sprawili mi ostatnio rodzice przywożąc ze sobą z zakupów w pewnym markecie DVD (zapewne kupione za nieduże pieniądze).

Widzicie? Takie egzotyczne cuda można znaleźć w koszu w markecie ^^.

W podzielonych na pomniejsze królestwa Chinach panuje nieustanna wojna. Król kraju Yan zostaje śmiertelnie ranny w bitwie i przed śmiercią zaskakuje wszystkich swoich doradców – swoim następcą czyni nie ambitnego bratanka, a zaufanego generała. Nie jest to jednak koniec niespodzianek; później generał wyjawia, że przed śmiercią władca życzył sobie by to będąca jego wychowanką księżniczka Feier objęła rządy. Kobieta na tronie to cios w dumę wielu dostojników królestwa i młoda władczyni nie będzie miała łatwego życia… Wiele zmieni się jednak gdy ścigana przez morderców Feier spotka pewnego zajmującego się zielarstwem pustelnika, który wskaże jej nowy sposób patrzenia na świat. Bohaterka nie będzie mogła jednak rozkoszować się sielanką i budzącym się uczuciem zbyt długo…

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Cesarzowa… jest filmem utrzymanym w nieco innym stylu niż wspomniane wcześniej przeboje; nie zobaczymy tu latających mnichów i kung-fu w bajkowej scenerii. Nie oznacza to, że w filmie brakuje scen walki, a także wielkich bitew, które zrealizowane są widowiskowo choć troszkę bardziej realistycznie niż w Hero. Film pozostaje jednak pełną egzotycznego piękna baśnią rodem ze starożytnych Chin z domieszką dramatu i romansu. Na pewno nie jest to bardzo ambitne kino, ale przyjemna odskocznia od filmów sensacyjnych i thrillerów. Przyznam,że choć Cesarzową… oglądało się nader przyjemnie to jednak zabrakło w filmie pewnej „iskry”, która wyniosłaby go na filmowe wyżyny. Film przypomniał mi jednak, że na dalekim wschodzie dalej kręci się baśnie, które kiedyś tak mnie urzekły – przewiduję, że w niedługim okresie postaram się nadrobić zaległości w tym zakresie :D. Jakieś sugestie jeśli chodzi o chińskie filmy kręcone po 2005 roku?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: