Ponownie na imperialnej gali – BalCon 2010

Zgodnie z zapowiedziami miniony weekend spędziłem w Chorzowie na konwencie BalCon poświęconym szeroko pojętej kulturze japońskiej. Teraz kiedy już zdążyłem odespać i przetrawić całą imprezę zerkam do informatora by wspomóc swoją pamięć :D.Niestety nie zrobiłem za wielu zdjęć; po selekcji zostało ich około 20 więc nie będę ich nigdzie wrzucał, ale może nadadzą się przynajmniej do urozmaicenia mojej relacji. Po galerie lepszej jakości odsyłam do innych serwisów gdzie już można przeglądać setki niezłych zdjęć. Tyle słowem wstępu, życzę miłej lektury!

Zupełnie zapomniałem, że po powrocie miałem zmienić ankietę… naprawiłem ten błąd i zachęcam do głosowania w panelu bocznym.

Za BalCon!

Pomimo tego, że na konwent wybierało się sporo moich znajomych to znaczną część podróży do Chorzowa odbyłem samotnie. Kilka osób było na miejscu już w piątek zaś reszta uparła się by wyruszyć w środku nocy (około godziny 5, a nawet wcześniej). Kategorycznie odmówiłem tak wczesnego wstawania; do Chorzowa wcale nie mamy daleko i nie widziałem sensu w tak wczesnym przybywaniu na konwent (atrakcje zaczynały się z resztą dopiero o 9). Mimo tego już w pociągu zauważyłem ludzi ze śpiworami i charakterystycznymi przypinkami na plecakach, a na przystanku tramwajowym w Katowicach uzbierała się grupa kilkunastu konwentowiczów więc samotność w podróży raczej mi nie dokuczała.

Na miejscu, kiedy już udało mi się znaleźć znajomych i dokonać aneksji swojego kawałka podłogi w zatłoczonym sleeproomie, pobieżnie przejrzałem informator by zaplanować następne 2 lub 3 godziny. Nie mam w zwyczaju planować czegokolwiek przed przyjazdem gdyż zdaję sobie sprawę, że w praktyce nic z tych planów może nie wyjść, tak więc w moim przypadku cały konwent przebiegał mniej więcej w ten sposób: „koniec jednej atrakcji – co jest teraz? – atrakcja a, b i c – a wygląda nieźle, chodźmy”. Jeśli już o informatorze mowa to może nie był on wielkim dziełem sztuki, ale przynajmniej był czytelny i mieścił się w kieszeni, a tego w końcu oczekuje się od informatorów, czyż nie?

Do nowego pałacu imperatora zjechały tłumy...

Przejdźmy już do atrakcji, które odwiedziłem. Z samego rana odbyła się luźna pogadanka o systemach RPG inspirowanych mangą i anime. Prowadzący niewątpliwie ma spore doświadczenie jeśli chodzi o „papierowe gry fabularne”, miał także świadomość, że na konwent mangowy niekoniecznie przyjeżdżają osoby obeznane z RPG co bardzo mu się chwali (z resztą na panel ten przypadkiem trafiły osoby myślące, że mowa będzie o jRPG:  Final Fantasy i reszcie – biedacy troszkę się rozczarowali). Ogólnie rzecz biorąc to luźna wymiana informacji o systemach takich jak Anima, polskie Crystalicum i jakby żywcem wyjęte z anime Maid była dość przyjemna tym bardziej, że dobrze orientowałem się w temacie i mogłem się udzielać w dyskusji.

Następne kilka godzin spędziłem na auli – szczęśliwie składało się, że chcąc się udać na interesujące atrakcje nie musiałem się z niej ruszać. Na pierwszy ogień poszedł wykład „Seppuku w 4 typach samobójstw Durkheima – ujęcie socjologiczne”, który był bardzo rozczarowujący – temat potraktowano pobieżnie, prowadzącym zabrakło powagi, a całość skończyła się po 20 minutach (sic!). Na szczęście następujący potem „Onomatopejowy konkurs  dubbingowy” wypadł o wiele lepiej; kreatywność zawodników podkładających efekty dźwiękowe pod klipy z anime momentami budziła podziw i można się było nieźle uśmiać :D. Następne dwie atrakcje – wykłady o kimonach i sushi połączone z pokazami (a także degustacją w przypadku sushi) były chyba najjaśniejszymi punktami całego programu. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że prowadzący nie byli przypadkowymi konwentowiczami, którym zależy tylko na otrzymaniu zniżki na wejściówkę – zajmowali się tematem zawodowo i oba wykłady wypadły bardzo profesjonalnie (a przy okazji prowadzący zrobili sobie niezłą reklamę). Chciałbym szczególnie zwrócić uwagę na pokaz ubierania kimon, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Pod wieczór czekała nas jeszcze lekcja języka japońskiego prowadzona przez osoby z Centrum Kultury Japońskiej, która o dziwo nie cieszyła się ogromną frekwencją O_o. Co prawda w „lekcji” więcej było omawiania ciekawostek związanych z samym językiem i jego nauką, ale można było poznać kilka podstawowych zwrotów i posłuchać jak mówi rodowita japonka.

Wykład o japońskich kimonach połączony z pokazem.

Kiedy już zorganizowałem sobie jakąś namiastkę obiadu spędziłem sporo czasu poza konwentową szkołą preferując zajęcia czysto towarzyskie :D. Od godziny 20 odbywał się cosplay, który całkowicie zignorowałem – stwierdziłem, że swoim marnym aparatem nie zrobię zadowalających zdjęć, a szanse na zajęcie dobrego miejsca są tak małe, że nie warto nawet próbować. Na bazie tego co widziałem na korytarzach mogę się jednak domyślać, że stroje musiały prezentować wysoki poziom – szczególnie przypał mi do gustu cosplay Ayanamiego z 07-Ghost :D. Kiedy późnym wieczorem wróciłem do budynku rzuciłem okiem na konkurs „Rozpoznaj anime po screenach”, w którym pewnie nic bym nie wygrał :D. Trochę później (myśląc, że warto by wygrać jakąś nagrodę) znalazłem się na konkursie wiedzy o anime Bleach. Tytuł ten śledzę regularnie choć z umiarkowanym zainteresowaniem, okazało się jednak, że razem z kolegą nie mamy szans w starciu z fanami Bleacha, którzy potrafią na wyrywki cytować kwestie z tego tasiemcowego anime :D. W nocy wpadłem jeszcze na Wielki Bal Imperialny, który na tym etapie nie przypominał już balu, ale był świetną okazją by się zabawić :D. Za sprawą znajomych i nieznajomych czas do 3 czy 4 rano spędziłem jednak rozmawiając o rzeczach bardzo poważnych jak i całkiem niepoważnych oraz grając w przeróżne gry towarzyskie.

Rano odstałem swoje w kolejce po wrzątek w Herbaciarni Hidoi (swoją drogą nieźle zaopatrzonej w napoje i przekąski) i pokręciłem się po stoiskach, wokół których panował już o wiele mniejszy tłok niż dnia poprzedniego. Potem przyszedł czas na ostatni punkt w moim harmonogramie czyli konwentową odsłonę kabaretu inspirowanego amerykańskim programem Whose line is it anyway?. Przyznam, że nieźle się ubawiłem choć uczestnicy improwizowali skecze na różnym poziomie. Całość wypadła jednak świetnie, ale na przyszłość może warto by rozważyć nie wpuszczanie na salę osób poniżej pewnego wieku – duuużo żartów obracało się w końcu wokół wiadomego (ukochanego przez wszystkich :D) tematu, a nikt nie chce przecież demoralizować młodzieży :D. A tak całkiem poważnie; Whose line… był wyrazistym punktem na zakończenie konwentu – swoistą wisienką na czubku tortu i naprawdę warto było się nań wybrać także by trochę odpocząć od wszechobecnej „japońszczyzny”. Po wszystkim przyszedł czas na ostatni spacerek po okolicy, powolne pakowanie się i czekanie na guzdrzących się kolegów.

"Patrzcie! Tam dają sushi za darmo!"

Konwent na pewno będę wspominał bardzo dobrze. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że oprócz strony towarzyskiej zupełnie satysfakcjonuje mnie strona merytoryczna konwentu. Trafiłem na tylko jedną atrakcję, która okazała się niewypałem przy czym reszta stała na bardzo wysokim poziomie. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do strony organizacyjnej konwentu – nie odwołano żadnego punktu programu, w którym zamierzałem uczestniczyć i nie odczułem żadnych opóźnień ani przesunięć. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że trzeba było sobie opłacać wejściówkę na dwa miesiące przed imprezą :/. Konwentowy budynek przypadł mi do gustu rok temu i póki co zdania nie zmieniam :). Pozostaje mieć nadzieję, że za rok będę miał przyjemność odwiedzić 3 edycję BalConu :D. Nie obrażę się jeśli odbędzie się ona w tym samym miejscu – do Chorzowa w końcu tak blisko.

Na marginesie chciałbym napisać kilka słów odnoście oprawy konwentu. Nawiązująca do socjalizmu, rewolucji i czego tam jeszcze otoczka była bardzo wyrazista; na każdym kroku można było spotkać „propagandowe” hasła i plakaty. Cały czas dało się wyczuć specyficzny klimat konwentu i sam trochę się nawet wkręciłem w Balconowe Imperium. Uważam jednak, że taka tematyka ma niewiele wspólnego z mangą i anime :D.

Advertisements

One response

  1. Widzę, że nie tylko ja się zbierałam długo aby coś napisać:P

    Cóż ja do Chorzowa miałam kawałek i jak wyjeżdżałam z domu była 5 rano… Ale czasem trza się poświęcić:P

    Pokaz kimon był ciekawy? Ja wymiękłam po pierwszej części wykładu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: