Pierwsze wrażenia – My Boss My Hero

Pomimo wieloletniej ekspozycji na różne formy japońskiej popkultury jakoś nigdy nie ciągnęło mnie w stronę seriali telewizyjnych z kraju kwitnącej wiśni. Japońska szkoła aktorska jest dość… specyficzna co też raczej mnie nie zachęcało. Nie oglądam z resztą nawet zachodnich seriali więc po co miałbym interesować się jakimiś wschodnimi wymysłami. Będąc rok temu na BalConie z ciekawości odwiedziłem jednak panel o japońskich dramach (bo tak zwykło się u nas nazywać te dzieła). Na podstawie owego panelu wywnioskowałem, że dramy oglądają w naszym kraju w większości nieletnie dziewczęta, które wypatrują ślicznych aktorów, do których można popiszczeć :/. Dość powiedzieć, że połowa tych bożyszczy nastolatek wygląda dla mnie identycznie i nie bawi mnie oglądanie po 20 razy jakiś mega-uroczych scenek z ich udziałem. Okazuje się jednak, że nie we wszystkich dramach o to chodzi. Ostatnio przypadkiem trafiłem na tytuł, który nie powalił mnie widokiem wymuskanego, metroseksualnego aktorzyny. Mowa tu o komedii My Boss My Hero.

Makio w pełnej krasie.

Fabuła

Makio to młody mężczyzna, syn wielkiej szychy w japońskim światku przestępczym. Jest silny, bezwzględny i wzbudza podziw u swoich podwładnych. Uwielbia alkohol, piękne kobiety oraz bijatyki. Wykazuje szczególne uzdolnienia w kierunku tego ostatniego, ale na tym zdają się kończyć jego talenty, co tu dużo mówić; nie może się on pochwalić wielką inteligencją. Właśnie przez umysłową ociężałość zaprzepaszcza on szansę na dokonanie transakcji wartej małą fortunę…

"Więc to jest szkoła? Co?"

Ojciec Makia jest więcej niż zawiedziony, nie przystoi by syn-idiota zajął w przyszłości jego miejsce na czele yakuzy. Daje mu ostatnią szansę – albo uzupełni luki w wykształceniu albo zostanie pozbawiony przyszłego zaszczytnego miejsca. Używając swoich kontaktów załatwia on synowi miejsce w trzeciej klasie liceum, a biedny Makio musi przywdziać szkolny mundurek.

*otwiera podręcznik* "O...!"

Szkoła okazuje się miejscem bardziej niebezpiecznym niż tak dobrze znane bohaterowi ciemne zaułki. Na każdym kroku musi się on też pilnować by nie wyszły na jaw jego powiązania ze światkiem przestępczym oraz wiek (bo Makio ma aż 27 lat). Nauka okazuje się okropnie uciążliwa, a bohater szybko zapracowuje sobie na opinię idioty i dziwaka, który ma problemy z najprostszymi zadaniami matematycznymi.

"Mówię ci Jun, życie jest ciężkie."

Jedyną osobą, która zdaje się akceptować bohatera jest Jun – nieśmiały chłopak stojący nieco na uboczu klasy. Jun usiłuje zbliżyć się do Makia, ale on za żadne skarby nie chce na to pozwolić. Izolowanie się nie dotyczy tylko Juna; Makio szybko zraża się do szkoły, nauczycieli i uczniów uważając to wszystko za nikomu niepotrzebne bzdury.

Czyżby szykował się wątek romansowy?

Junowi udaje się jednak przebić przez pancerz Makia przy pomocy szkolnej pielęgniarki, która chce pokazać młodemu mężczyźnie, że młodość i szkoła to nie tylko obowiązki, ale także cała masa radości. Nie bez znaczenia okazuje się też pierwszy sukces, który Makio osiągnął przy pomocy swojego nowego przyjaciela, a który związany jest nie z nauką, a ze szkolną stołówką :D. W dodatku okazuje się, że przynajmniej jedna z koleżanek wykazuje zainteresowanie nowym uczniem…

Komentarz

Jest nieźle; pierwsza w życiu drama i jeszcze stoję :D. My Boss My Hero zapowiada się nie na żadne romansidło i paradę japońskich idoli, ale na niezłą komedię. Drama w dodatku nie jest żadnym tasiemcem; liczy sobie 10 odcinków więc nie ma przeciwwskazań by oglądać dalej.

Po pierwszym odcinku muszę stwierdzić, że podoba mi się zarówno absurdalna fabuła jaki i kreacja postaci. Makio wypada chwilowo na nieporadnego głuptasa, który często pozuje na twardego gangstera, ale mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach ta postać nabierze trochę głębi. Z pierwszoplanowych postaci poznaliśmy jeszcze Juna, założę się, że w niedalekiej przyszłości związek tej dwójki będzie opierał się na wymianie: korepetycje za przyjaźń i ochronę, ale pewności mieć nie można. Intuicja mówi mi, że zadatki na ważną postać ma też poważna wychowawczyni obu bohaterów. Mam cichą nadzieję na więcej czasu antenowego dla tajemniczej wielbicielki Makia z ławki obok i nie obrażę się jeśli ich znajomość nieco się rozwinie. Na szczęście na horyzoncie nie widać żadnego pięknego zjadacza damskich serc :D. Pewnie świadczy to, że drama nie jest adresowana tylko do fanek specyficznej męskiej urody i dzięki temu nic mnie od niej nie odrzuci.

Wspomniałem, że fabuła nie jest realistyczna. Nie jest to wadą serialu; takie pomieszanie stwarza możliwości zaistnienia wielu śmiesznych scen jak ta, w której Makio jest przekonany, że wrogi gang napada na szkołę (muszę przyznać, że miałem wtedy skojarzenia z sierżantem Sagarą z Full Metal Panic!). Jednak nie samą komedią człowiek żyje i na pewno będzie o przyjaźni, więzach rodzinnych i może troszkę o miłości. Nie spodziewam się niczego odkrywczego, ale cierpieć podczas seansów na pewno nie będę!

A tak troszkę na marginesie; do rzucenia okiem na My Boss My Hero zachęciła mnie ta przypadkiem obejrzana na youtube scena :D.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Bosko to opisałeś! Gdybym nie musiała się uczyć, to już bym zabrała się za tą dramkę… W sumie to by była moja pierwsza w życiu O.o Filmik z youtube mnie rozwalił! xD Swoją drogą… Na jakiej stronie oglądałeś tą serię? Nie znam się na tym…

    1. Jeśli chcesz streaming to tu: http://www.mysoju.com/ lub http://www.dramacrazy.net/ Z tymże niektóra jakość pozostawia wiele do życzenia… No i jest to po angielsku…

  2. Uśmiałam się czytając wstęp:) Cóż, ja lubię oglądać i wgapiać się w fajnych aktorów, ale lubię też jak drama ma jakiś sens:) Mówisz, że dla Ciebie każden ten sam… Cóż chyba każdy, gdy pierwszy raz się z tym styka tak ma… Moja siostra najpierw rozpoznawała aktorów po brwiach, ale po lekturach kilku serii już jej to sprawnie idzie:P Swoją drogą ja do dziś mam problem z rozpoznawaniem murzynów w jakichkolwiek filmach… Dla mnie zawsze byli identyczni…

    Co zaś się tyczy, że fabuła nie jest realistyczna… Niektóre dramy to mają wręcz przerysowaną fabułę do granic możliwości… Ale właśnie oglądając je chodzi o to aby się oderwać od naszej codziennej rzeczywistości:)

    Hhhmmm… Sama fabuła sprawia wrażenie jakiegoś amerykańskiego serialu, ale muszę powiedzieć, że całkiem całkiem się zapowiada:)

    Aczkolwiek nim przeczytałam o czym to jest looknełam na screeny i ujrzałam Tegoshi’ego Yuuyę, który mnie denerwuje, wkurza i wogóle wywołuje u mnie agresor… Eh… Ale przyuważyłam jeszcze w obsadzie Koki’ego co może będzie argumentem na plus:P

  3. Heh, nie zdawałam sobie sprawy, ze aż tak miło będzie czytać notkę o dramie na Twoim blogu ^^.
    Znalazłeś sobie faktycznie dobry tytuł, bo czytając wstęp zgadzałam się z Tobą – „Kami no Shizuku” totalnie mnie mdli, ale oglądam, żeby poczekać, aż Kamenashi pokaże nagą klatę, a „Bambino” będę ogladała dla uśmiechu Junjiego, bo tak to nie ciekawi mnie ani fabuła, ani nic.. xD
    Widzę, że nie wspomnialeś o muzyce. Niezachęcająca ?
    Fajna fabuła i faktycznie, miło byłoby się pośmiać. Aczkolwiek nie wrzucę tego od razu do „plan-to-watch”, bowiem obecnie oglądam ok. 10 dram i w tym ani jednego romansu, przez co czuję się jak pies porzucony na deszczu ;P (nastolatki..).
    Dołączona scenka jest… bosska xD Szybko się wczuł ten Makio (co to za imię tak ogółem? … *o*) w szalony bieg po pudding, chociaż w real nie powinien – bogaty? No przecież ma coś takiego codziennie!
    Podsumowując, zachęciłeś mnie bardzo, ale wpierw muszę obejrzeć wszystko, co oglądam, bo jestem osobą, którą irytuje ciągła mieszanina w głowie (bo np. teraz myślę o kissie „game over”, Chince z „Tsuki no Koito”, a zarazem o drużynie z „Sunao..”, co powoduje ohydny mętlik..).
    Heh, jeżeli jeszcze będziesz pisał o dramach (może z bardziej znaną mi obsadą ^^ stąd kojarzę jedynie Kokiego, Yuuyę i Kikawadę) to możesz liczyć na przydługie komentarze ;D
    Pozdrawiam.

    1. A mnie się tam Kami no Shizuku podoba:) Moja koleżanka teraz to ogląda i też mówi, że dobre:) Ale to jest psychologiczne a Ty jesteś miłośniczką romansów:P

  4. @Maggi
    Nie oglądam nic w streamingu. Nie wiem na jakich stronach to można obejrzeć :D.

    @Wiedzmaaa & Aikee
    Serio; panel o dramach wyglądał mniej więcej w ten sposób:
    Prowadząca pokazuje zdjęcie aktora, słychać pisk stu dziewcząt na sali, zmiana zdjęcia, znowu pisk :D. Nie żebym miał coś przeciwko aktorom, ale przeżycia mam traumatyczne.
    Swoją drogą to dość normalne, że płeć piękna lubi sobie popatrzyć na ładnego aktora, ale ja jeśli mam wybór to wolałbym patrzyć na nagą klatę, które nie jest męska :D.

    1. Mnie też rozbrajają te piski:P Ale jak puszczają muzykę to lubię śpiewać razem z wykonawcami:P Jak oglądałam Mr Brain to osoba robiąca napisy, gdy na ekranie pojawił się Kame dała napis „chwila na pisk fanek”:P

      P.S. Zdziwiłabym się, gdybyś powiedział, że wolisz patrzeć na facetów niż na kobiety:P

      1. Przy YB na stronce były takie napisy nad ekranem dla osób zalogowanych oglądających i oni tam sobie chatowali w trakcie odcinka.. Nawijają cały czas jakieś „Bosh, śpieewaj!!” albo „Kyaah”… Jak się TaeK uśmiechnął to chwila ciszy i za chwilę wszystkie po kolei „AAAAA” xDD
        A przy jakiejś dramce tłumacz się opanować nie mógł (chyba HYD) i non-stop dodawał swoje komy, np. o ciele Ruiego lub idiotyźmie Tsukasy. Niektóre powalały na podłogę, dosłownie ^^
        Ogółem – tekstem fajna rzecz, te piski i zachwyty, ale gdyby mi huczeli za uchem to zagryzłabym.

  5. To ja w końcu wstawię tego baardzo zaległego komentarza. Czas się za siebie wziąć.

    Najpierw kwestia ze wstępu czyli „dramy oglądają w naszym kraju w większości nieletnie dziewczęta, które wypatrują ślicznych aktorów, do których można popiszczeć :/” Heh, to akurat w dużej części prawda. Sama jestem tak pół na pół, bo najpierw patrzę na fabułę, ale obsada też robi swoje. Ale jak byłam na konwencie to wyglądało to dokładnie tak jak mówisz. W panelu o dramach mi to jeszcze jakoś specjalnie nie przeszkadzało, bo i tak wspomnieli o najfajniejszych tytułach również pod względem fabularnym. Ale w czasie panelu o muzyce w pewnym momencie miałam ochotę krzyknąć „Hey! To miał być panel o jap. muzyce, a nie o jap. boysbandach!” Ale pewnie nawet, gdybym to krzyknęła i tak niewiele by to zmieniło

    Co do samej dramki, to jakoś kilka dni przed tym, jak wstawiłeś notkę, gdzieś o niej czytałam. Ale fabuła odrzuciła mnie totalnie i nawet Koki w obsadzie nie był w stanie mnie do niej przekonać. Osobiście niespecjalnie bawią mnie tego typu komedie, ale ja mam dość specyficzne poczucie humoru, tak przynajmniej twierdzi mój brat. Więc nawet pierwszego odcinka tej dramki raczej nie zobaczę, gdyż po prostu szkoda mi czasu. Ale cieszę się, że Tobie się choć trochę spodobała. Mam nadzieję, że przekonasz się również do innych dramek, bo jeśli chodzi o tematykę, rodzaje czy obsadę, rozpiętość między nimi jest naprawdę przeogromna i myślę, że każdy w końcu odnajdzie coś dla siebie (nawet brata udało mi się wciągnąć xD). Trzeba tylko umieć szukać ;p

    Pozdrawiam ^^
    Alex

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: