KB#5: MG ma zawsze rację

carnivalDo wzięcia udziału w inicjatywie, którą Borejko przeniósł na nasz polski grunt zabieram się już od dwóch edycji. Karnawał Blogowy RPG (bo tak zowie się zabawa) ma dość prostą formę; inicjator wymyśla temat, a wszyscy chętni (w tym on sam) dokonują jego interpretacji i piszą krótszy lub dłuższy tekst (oscylujący oczywiście wokół tematyki RPG). Jedna edycja Karnawału trwa miesiąc, po tym czasie jeden z uczestników przejmuje pałeczkę i sam wymyśla temat, a chętni znów piszą swoje teksty i tak w kółko. Uważam, że przyłączenie się do zabawy będzie świetną okazją na wielki powrót gier RPG na mojego bloga i ochoczo zabieram się do pisania ^^. Tą edycją zawiaduje Zuhar, a temat brzmi: „Najważniejsze reguły”.

MG ma zawsze rację

Zasada pierwsza: „MG ma zawsze rację”

Zasada druga: „W razie jakichkolwiek wątpliwości patrz wyżej”

Te dwie zasady były już przytaczane i parafrazowane w wielu filmach, książkach i innych dziedzinach kultury. Mniej lub bardziej dosłownie przytaczają je także ukochane przez wszystkich podręczniki do gier RPG, ale nie przypominam sobie by gdziekolwiek takie stwierdzenie padło wprost. Niektórym może wydawać się, że takie bezczelne wręcz wypominanie uprzywilejowanej pozycji Mistrza Gry i jego przewagi nad biednymi graczami może być w złym guście. Ja jednak w stu procentach zgadzam się z tymi dwoma zasadami i uważam, że zasługują na (co najmniej) wyrycie ich w kamieniu. Swoje stanowisko postaram się uzasadnić poniżej.

Dla mnie RPG to przede wszystkim gra towarzyska. Pojawiają się oczywiście elementy zaangażowanej gry aktorskiej, gry planszowej (taktyczne rozgrywanie walki na szachownicy, które uwielbiam) i inne elementy, ale faktu, że sesja jest okazją do towarzyskiego spotkania nie da się wyeliminować. Większość ludzi gra przecież ze swoimi dobrymi znajomymi, a skład ekipy jest w miarę stały. Nawet w takim koleżeńskim gronie konieczne jest jednak podporządkowanie się MG. To właśnie na Mistrzu Gry ciąży największa odpowiedzialność i w znacznej mierze to jego wysiłki sprawiają, że cała grupa dobrze się bawi (celem gier RPG jest wszakże dobra zabawa).

W swojej wieloletniej przygodzie z grami fabularnymi częściej bywałem MG niż graczem i zdarzało mi się spierać z graczami o interpretację podręcznikowych zasad, a to o moją rzekomą wredotę, a to o rzekome faworyzowanie pojedynczych graczy. Możliwe, że w wielu przypadkach pretensje były uzasadnione, w końcu każdy MG jest tylko człowiekiem i może mieć problem z wyrywkowym cytowaniem reguł z opasłego podręcznika. Należy jednak pamiętać, że najważniejszym celem, który stara się zrealizować każdy Mistrz Gry (wręcz celem jego egzystencji) jest zapewnienie całej grupie (w tym jemu samemu) dobrej zabawy. Drogi graczu, tu naprawdę nie chodzi o „dowalenie” twojej postaci czy „dopakowanie” postaci twojego kolegi. Wszystko co robi MG ma na celu zapewnienie ci dobrej zabawy i powinieneś o tym pamiętać. Nawet jeśli pomimo wyjątkowo udanych rzutów kośćmi wróg ciągle stoi i jest w stanie skutecznie uprzykrzać się drużynie, kiedy oczywiste staje się, że prowadzący lekko naciąga zasady, czyż zabawa nie stała się przez to bardziej emocjonująca? Przeciwnik rozłożony w dwie rundy (za sprawą serii trafień krytycznych) nie dostarczył ani trochę „zabawy”. Przedłużające się, ważne negocjacje z pewnym baronem (będące osią całej przygody) są przecież świetną okazją do kombinowania, główkowania i snucia coraz to nowych intryg, które tak kocha część graczy, czy nie szkoda by było gdyby MG poszedł graczom na rękę i pozwolił zakończyć wszystko przy pomocy jednego rzutu kośćmi?

Oczywiście pojęcie „dobra zabawa” dla każdego wygląda nieco inaczej. Jedni lubią przebijać się przez hordy coraz to nowych potworów, inni brylować na królewskim dworze, a jeszcze inni układać się z bandziorami w zniszczonym przez spadające bomby Nowym Yorku. Dlatego ważne jest by rozmawiać ze swoim MG, przecież to tak naprawdę dobry kolega i na pewno nie obrazi się jeśli usłyszy od kogoś szczere: „słuchaj, sprawiłem sobie ostatnio nowy miecz i chętnie wypróbuję go na jakiś orkach” – Mistrz na pewno weźmie to pod uwagę. Należy jednak pamiętać, że grupa nie składa się z jednej osoby i zapewnienie dobrej zabawy trzem, czterem (a czasem nawet większej liczbie) graczom o odmiennych gustach jest bardzo trudnym zadaniem, a MG (jak już wspomniano) jest tylko człowiekiem. W skrajnej sytuacji prowadzący będzie musiał balansować pomiędzy konwencjami i próbować zapewnić rozrywkę zarówno żądnemu krwi barbarzyńcy jak i zmanierowanemu arystokracie i elfiej śpiewaczce, która mdleje na sam widok czerwonej cieczy. Jest to zadanie karkołomne i na pewno bardzo męczące więc dlaczego jeszcze przeszkadzać Mistrzowi i wszczynać z nim spory? Czy nie lepiej mu po prostu zaufać i pozwolić by robił swoje?

W ramach podsumowania pozwolę sobie na pewne osobiste wynurzenie. Znam graczy, którzy potrafią na zawołanie cytować kolejne ustępy z podręczników. Oczywiście bardzo ich szanuję i podziwiam za dobrą pamięć, ale czasem naprawdę mam ochotę rzucić w takiego delikwenta kostką i krzyknąć: „Wiesz gdzie ja mam te zasady?!” :D.

Reklamy

4 komentarze

  1. Parafrazując pewną amerykańską wypowiedź…

    „A o co TY chciałbyś poprosić swojego Mistrza Gry?”

    Bo kota prosi o sesje kota ^^

  2. Kiedyś przestałem mieć ochotę dźwigania całej tej odpowiedzialności za grę. Gracze przychodzili na gotowe, ich wkład był minimalny w sesję.

    Powiedziałem dość. Da się grać ze sprawiedliwszym podziałem obowiązków, ale wtedy reguła o której mówisz przestaje być prawdziwa.

  3. Dobra, napiszę w końcu… Już mnie jakiś czas nosi.
    Nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę, że stwierdzenie „MG ma zawsze rację” może mieć tak, że się tak wyrażę, łagodny i rozsądny wyraz. Zazwyczaj myślałam o tym jako o zasadzie, która nieodwołalnie ma przywrócić porządek podczas rozgrywki. Zdarzają się przecież w trakcie gry nieporozumienia rodzące jałowe dyskusje, które drażnią i graczy i MG, więc zasada, o której wspominamy ma owe dyskusje bezpowrotnie uciąć. To jak to opisałeś sprawia, że ta zasada wydaje się mieć trochę inny sens, choć broń Boże nie gorszy. MG ma zawsze rację, gdyż bierze pod uwagę zdanie graczy jako całości, nie pojedyncze jednostki. Według ciebie powinien oczywiście też nie zapominać o sobie, z czym naturalnie się zgadzam :) Ciekawie mi to przedstawiłeś. Fajnie, że pokazałeś ten temat z innego punktu widzenia, zwłaszcza, że mi on odpowiada.
    Ach, miałam jaką fajną puentę na zakończenie, ale wypadła mi z pamięci ^^’ W każdym razie, prawda, że kota chce sesję kota, ale chyba to ja powinnam sama wypowiadać się w tym temacie, prawda Dragon? Ja też marzę o podejściu numer 2 z Mirasowym projektem magicalsowym :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: