Na balu u Imperatora się działo… – relacja z BalConu

Jeden z najszerzej reklamowanych konwentów o tematyce manga-anime-Japonia odbył się 18 i 19 lipca. Miałem dość czasu by go odespać i na spokojnie przemyśleć, a także przejrzeć zdjęcia i poczytać komentarze na ACP. Swoją drogą to jestem zdziwiony faktem, że w momencie, w którym zaczynałem pisać ten tekst w internecie trudno znaleźć jakąś konkretną relację z imprezy (relacja na ACP na chwilę obecną jest niekompletna) nie licząc relacji na frontgracza.pl (wzbogaconej o krótki filmik). Trudno, wygląda na to, że Blog Mirasa będzie jednym z pionierów ^^. Tyle słowem wstępu, zabieram się za właściwą relację, którą okraszę tymi nielicznymi udanymi zdjęciami jakie udało mi się zrobić. Zupełnie brakuje mi zacięcia fotograficznego i szybko straciłem zapał do fotografowania dlatego po porządne galerie odsyłam na wspomniane ACP. Nie muszę chyba wspominać, że nie brałem udziału we wszystkich atrakcjach, było to fizyczną niemożliwością, a chciałem też mieć trochę czasu na socjalizowanie się z fandomem zamiast gonić z sali do sali według napiętego grafiku ;).

Wiele atrakcji odwiedzały tłumy.

Wiele atrakcji odwiedzały tłumy.

Wizytę na konwencie poświęconym mandze i anime planowałem od chwili, w której do moich uszu dotarła informacja o planowanym konwencie HidoiCon, który miał odbyć się w Bielsku-Białej (to rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania). Chciałem nawet wkręcić się do organizacji jako helper, ale w międzyczasie okazało się, że nad HidoiConem zawisły czarne chmury i najprawdopodobniej nie odbędzie się. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się ekipa organizująca BalCon, która przygarnęła orgów HidoiConu, dała im zajęcie i miejsce na przeprowadzenie kilku czy kilkunastu atrakcji. W międzyczasie moja ochota do udzielania się znacznie zmalała :D, byłem jednak pewny na 99%, że chcę jechać na BalCon. O ile mam jakie takie doświadczenie jeśli chodzi o konwenty ogólnofantastyczne to właśnie Chorzowski konwent miał być moją pierwszą imprezą poświęconą Japonii, miałem więc silne postanowienie, że pojadę.

Tak oto wsiadłem do porannego pociągu mknącego do Katowic zaopatrzony w śpiwór, karimatę i podusię. Kiedy dotarłem na miejsce towarzyszyły mi już dwie koleżanki, które są w zakresie mangowych konwentów bardziej doświadczone ode mnie. Kiedy czekaliśmy na tramwaj do Chorzowa wydało nam się dziwne, że w okolicy dworca PKP nie zaobserwowaliśmy żadnych grup z plecakami, zaczęliśmy się nawet obawiać, że na BalCon nikt nie przyjedzie. Nasze obawy zupełnie się rozwiały gdy przystanek tramwajów zaczął zapełniać się ludźmi z plecakami, było ich tyle, że przez całą podróż do Chorzowa nasz środek lokomocji był zatłoczony. W drodze zaczęto nawiązywać pierwsze konwentowe znajomości, dyskutować i wzbudzać zdziwienie wśród „przypadkowych przechodniów”.

Kiedy dotarliśmy pod szkołę (około 10:00) zastaliśmy wielki tłum w holu, na szczęście okazało się, że tłum tylko wygląda tak groźnie i sprawnie przeszliśmy przez procedurę akredytacji. Wielka w tym zasługa internetowego systemu rezerwacji RAMIEL, który wszystko usprawnił. W tym miejscu można wspomnieć, że RAMIEL miał być jedyną metodą akredytacji, wszyscy uczestnicy mieli dokonać rezerwacji i opłat najpóźniej na kilka dni przed konwentem, a sprzedaż wejściówek na miejscu miała nie mieć miejsca. Organizatorzy chyba jednak się przeliczyli, wejściówki nie rozeszły się jak świeże bułeczki i w przeddzień konwentu zostało ich jeszcze całkiem sporo, w tej sytuacji umożliwiono ich zakup już na konwencie. Swoją drogą uważam, że orgowie konwentów mangowych powinni wziąć przykład z kolegów fantastów, którzy na swoich konwentach wprowadzają kilka rodzajów wejściówek. Na BalCon można było zakupić tylko jeden typ wejściówki: kosztowała 30 zł i umożliwiała uczestnictwo w imprezie zarówno w sobotę jak i w niedzielę oraz nocleg. Na innych konwentach można zakupić wejściówki jednodniowe, bez noclegu, czasem nawet wejściówki grupowe – osoby chcące tylko rzucić okiem na kilka atrakcji nie muszą wtedy płacić tyle co konwentowicze siedzący na miejscu „od otwarcia do zamknięcia”.

Herbaciarnia grupy Hidoi (jeszcze pozbawiona klinetów).

Herbaciarnia grupy Hidoi (jeszcze pozbawiona klinetów).

Pierwszą czynnością po dopełnieniu formalności akredytacyjnych było rzucenie bagaży do sleeprooma. Ucieszyłem się gdy oprócz znajomych moich towarzyszek zobaczyłem kilka twarzy znanych mi osobiście. Po pobieżnym przejrzeniu informatora udaliśmy się do bogato zaopatrzonej w różne rodzaje herbat herbaciarni (strefy H, która była ostoją niedoszłych organizatorów HidoiConu) by się przywitać z kolejnymi znajomymi, a potem zrobiliśmy pierwszy rajd po licznych stoiskach z mangami i związanymi z tematem gadżetami. Herbaciarnia miała naprawdę fajny wystrój, aż trudno uwierzyć, że można coś takiego zrobić ze szkolnej pracowni. Oferta na stoiskach była naprawdę bogata; przypinki, naklejki, plakaty, figurki, zegary… można długo wymieniać. Jak jestem bardzo zadowolony z upolowanej przypinki z moją ukochaną Ranką Lee oraz plakatu z Full Moon wo Sagashite. W oczekiwaniu na organizowany przez strefę H konkurs o Różaną Oblubienicę inspirowany mangą „Rewolucjonistka Utena” rzuciłem okiem na konkurs ogólnej wiedzy o mandze i anime. Podziwiałem tylko pierwszy etap, w którym około 30 uczestników wypełniało test z nieraz bardzo szczegółowymi pytaniami dotyczącymi zarówno starszych jak i nieco nowszych serii (np: w którym roku urodziła się Saya z anime Blood+?). Co do samej idei takiego konkursu to mam mieszane uczucia; pytania mogły dotyczyć w zasadzie każdego anime jakie kiedykolwiek zrodziła chora japońska wyobraźnia, a wątpię by urodził się taki fan, który by spamiętał ich wszystkie szczegóły.

Turniej o Różaną Oblubienicę, w którym brałem udział był inspirowany mangą jednak znajomość tytułu nie była konieczna do zwycięstwa (zdaje się nawet, że oprócz mnie tylko jeden uczestnik czytał Utenę). Muszę przyznać, że podzielony na 3 etapy konkurs był dość zabawny. Śmiałkowi musieli zmieszać rywali z błotem nie używając słów niecenzuralnych, wzięli udział w zawodach szermierczych (w końcu w Utenie też chodziło o pojedynki), a także musieli posprzątać starannie przygotowany przez organizatorki bałagan. Wyłoniony po obradach zwycięzca zdobył moc Końca Świata i Różana Oblubienicę (brawa za zrobioną na szybko charakteryzację Ancy :D). Taka forma konkursu pozytywnie mnie zaskoczyła, z jakiegoś powodu obawiałem się, że będzie on polegał tylko na odpowiadaniu na wyrywkowe pytania z treści mangi.

Kolejna atrakcja organizowana przez grupę Hidoi, w której wziąłem aktywny udział to swoiste warsztaty o nazwie „Harajuku Time”; przy pomocy fragmentów garderoby dostarczonych przez organizatorki każdy chętny mógł przebrać się za gothic lolitę, gwiazdora Visual Key czy inną maszkarę inspirowaną modą wielkomiejskich japońskich dzielnic. Chętni mogli wziąć potem udział w pokazie Japan Street Fashion, któremu towarzyszył konkurs na najlepiej ubraną konwentową gothic lolitę. O ile stroje, które improwizowaliśmy w sali warsztatowej były różne to niektóre konkursowe lolitki robiły piorunujące wrażenie. Dziewczęta naprawdę prezentowały stroje na wysokim poziomie, szkoda tylko, że na co dzień nie można spotkać takich na ulicy :D. Na dokładkę mogę dodać, że byłem jedynym facetem, który robił za modela podczas pokazu D.

Harajuku Time.

Harajuku Time.

Od końca warsztatów (na których niestety mało kto kwapił się do przebieranek) do początku pokazu było trochę czasu, który zagospodarowałem zerkając na „Familiadę” odbywającą się na sali gimnastycznej – głównej sali (tzw. mainie). Pomysł świetny, ale rozczarowała mnie część pytań; większość z nich była skierowana do konwentowych wyjadaczy i osób ze znacznym stażem w fandomie. Pytania w stylu: „Jakie jest twój ulubiony konwent (wymień nazwę)?” czy „Kto jest twoim ulubionym organizatorem konwentów (ksywka)? (sic!) zupełnie eliminowały osoby jeżdżące na konwenty okazyjnie lub będące na takiej imprezie pierwszy raz. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale nie każdy czyta 3 razy dziennie ACP i zna „fandomową elitę” (brr… aż się wzdrygam kiedy używam takich sformułowań). Nie lubię takiego podejścia do sprawy dlatego nie uważam „Familiady” za szczególnie udaną atrakcję, choć przeprowadzono ją dość sprawnie (pomimo lekkiego opóźnienia). W ten sposób spędziłem czas aż do wspomnianego pokazu.

Kiedy już wybrano najśliczniejszą lolitkę przyszedł czas na odrobinę wytchnienia i zaspokojenie głodu, a idealnym miejscem do tego była herbaciarnia. Jako, że zbliżał się cosplay postanowiłem zjawić się w głównej sali nieco wcześniej by zająć sobie miejsce siedzące. Na ten sam pomysł wpadła jednak znaczna część konwentowiczów i organizatorzy musieli jakoś poradzić sobie ze zniecierpliwionym tłumem pod salą. Kiedy jakimś cudem dostałem się do sali okazało się, że nie ma co szukać miejsc siedzących. Wzruszyłem ramionami i przygotowałem się do robienia zdjęć. Poprzebieranych konwentowiczów można było spotkać od początku konwentu i według mojego wstępnego rozeznania stroje były na bardzo wysokim poziomie, ale pomimo tego sam cosplay wyszedł tragicznie. Wszelkie starania uczestników zostały stłumione przez problemy organizacyjne i techniczne. Cosplay zaczął się z ponad półgodzinnym opóźnieniem, odbywał się na marnie oświetlonej sali (z tego powodu nie wyszło ani jedno zrobione moim marnym aparacikiem zdjęcie), a nagłośnienie wołało o pomstę do nieba. Byłem w stanie zrozumieć może co trzecie zdanie wypowiadane na scenie i przez to miałem raczej blade pojęcie o czym są scenki przygotowane przez uczestników. Wielka szkoda bo bajka o Koziołku Matołku i swoisty musical przygotowany przez grupę inspirującą się „Hetalia – Axis Powers” mogły zrobić o wiele większe wrażenie.

Jedno z nielicznych zdjęć cosplayerów, które mi wyszło.

Jedno z nielicznych zdjęć cosplayerów, które mi wyszło.

Następną atrakcją, którą chciałem odwiedzić był koncert wzorujące go się na nurcie Visual Key zespołu ShiroRoom, ale mając w pamięci jakość nagłośnienia na maine zrezygnowałem. Większą część wieczoru zajęła mi zabawa, w którą wkręcili mnie znajomi: Imperial Alchemist – trwający przez cały dzień konkurs polegający na poszukiwaniu konwentowiczów z przeróżnymi naklejkami na identyfikatorach i łączeniu symboli z naklejek w odpowiednie kombinacje. Za każdą kombinację zdobywało się określoną ilość punktów, którą można było wymienić na nagrody, czasem dodatkowo trzeba było wykonać określone zadanie. Tak więc improwizowaliśmy przebranie Zorro i nakłanialiśmy innych konwentowiczów do odgrywania scenek yuri i yaoi :D. Z tej okazji napisałem też wierszowaną opowieść o gothic lolicie, która walczyła ze swoim strachem przed pająkami. Swoją drogą to ciekaw jestem co stało się z moim rękopisem tego wiekopomnego dzieła… jeśli ktoś wie coś na ten temat to proszę o kontakt, chętnie zachowam sobie ten tekst na pamiątkę.

Zabawa w alchemika zajęła mi większą część wieczoru (razem z moją grupą pobiliśmy konwentowy rekord ^^), a w międzyczasie stało się TO. TO oznacza awarię prądu, którą powszechnie uważa się za przyczynę szerokiej krytyki BalConu. Nie wnikam w przyczyny awarii, nie mam zamiaru krytykować organizatorów (w końcu wypadki chodzą po konwentach) czy wypominać im nieudolność. Stwierdzę tylko, że w większości sal zapanowały ciemności i odwołano większość atrakcji co na pewno rozczarowało wielu konwentowiczów i mogło zepsuć im wieczór. Jako, że byłem zmęczony zabawą w alchemika i bieganiem po całym konwencie udałem się do ciemnego sleeproomu by jakoś wegetować do rana.

Balcon 2009 004

Kolejne udane zdjęcie.

Na wieczór zaplanowano także LARP „Bal u Imperatora” (swoja drogą to słowo LARP nie padło ani razu w informatorze i na stronie internetowej, a taką zabawę niewątpliwie trzeba nazwać LARPem). Zabawa odbyła się (jakimś cudem main był oświetlony), rozpoczęła się jednak z ogromnym opóźnieniem. Nie planowałem uczestnictwa w niej i nie wiem na ile była udana.

Rano udało mi się zdobyć trochę wrzątku z jednego z nielicznych działających czajników (prąd dalej był tylko w pojedynczych salach), wypić herbatkę i zjeść coś na kształt śniadania spoglądając przy tym na przypominających zombie, snujących się, niewyspanych konwentowiczów. Przygoda z prądem musiała mocno wpłynąć na morale uczestników bo porozlepiano wszędzie śmieszne/złośliwe komentarze dotyczące awarii. Jedynym punktem programu interesującym mnie i moich znajomych w drugim dniu konwentu był panel o japońskich dramach. Na miejsce udaliśmy się przed wyznaczoną godziną by zająć sobie miejsca zahaczając po drodze o stosika z gadżetami. Kiedy przybyliśmy do odpowiedniej sali trwał tam jeszcze panel „konwent polskie, a zagraniczne”. Załapaliśmy się może na 15 minut panelu, ale ustosunkowanie się do tych kilku wypowiedzi, które tam usłyszałem to materiał na dłuuuugi tekst. Dość powiedzieć, że nie spodobała mi się większość prezentowanych tam opinii. Panel zgromadził jednak szeroką widownię.

Podczas konkursu "Imperial Alchemist" trzeba było wykazać się pomysłowością ;).

Podczas konkursu "Imperial Alchemist" trzeba było wykazać się pomysłowością ;).

Panel o dramach nie był niczym specjalnym. Organizatorki na samym początku z rozbrajającą szczerością przyznały, że pierwszy raz występują publicznie i poprosiły o wyrozumiałość. Pokrótce przedstawiono część popularnych aktorek i aktorów grających w japońskich serialach, zaś większość czasu zajęła projekcja fragmentów dram i przeróżnych trailerów. Panel był przygotowany przez kobiety, z myślą o kobietach i uczestniczyły w nim w większości kobiety, nie dziwi więc fakt, że najczęściej na ekranie pojawiali się przystojni aktorzy. Zdecydowanie najciekawsze były fragmenty serialu „Super Sentai” (na którym wzoruje się, popularny także w Polsce, „Power Rangers”) i sceny z aktorskiej wersji „Czarodziejki z Księżyca”. Dobrze czasem najeść się trochę kiczu… Jeśli chodzi o całość panelu to uważam, że prowadzące mogły więcej mówić i rozmawiać z widownią, a mniej filmików prezentować. Jak na pierwszy występ publiczny poszło im jednak dość dobrze.

Jako, że pozostałe punkty programu nas szczególnie nie interesowały, zebraliśmy bagaż i poczłapaliśmy na przystanek tramwajowy. Było jeszcze stosunkowo wcześnie (jakoś po 11), ale wcale nie byliśmy pierwszymi osobami opuszczającymi terytorium BalConu.

Podsumowując, uważam swoja pierwszą styczność z konwentami mangowymi za udaną. Parę szczegółów odróżnia je od konwentów fantastycznych na jakich bywałem, ale tu też można wyczuć wszechobecną atmosferę integracji i robić różne dziwne rzeczy z osobami, które widzi się pierwszy raz w życiu. Na plus BalConowi należy zaliczyć reklamę i całą „akcję propagandową”, którą przeprowadzono. Stylizowanie konwentu na państwo totalitarne było oryginalne, a co najważniejsze, nie skończyło się w momencie otwarcia bram – w każdej sali wisiały portrety imperatora, a na korytarzach plakaty propagandowe. Na wielki minus na pewno składają się problemy techniczne; począwszy od okropnego nagłośnienia i oświetlenia maina, aż po awarię prądu, która przejdzie chyba do historii. Ciekawe czy w przyszłym roku ktoś podejmie się organizacji kolejnej odsłony BalConu… jeśli tak to pewnie się przejadę mając cichą nadzieję na mniej wpadek, do Chorzowa mam blisko i to jest kolejnym plusem ^^.

Reklamy

11 Komentarzy

  1. Miło przeczytać kolejną obiektywną relację osoby, która nie jechała z nastawieniem na BalCon „i tak będzie beznadziejnie” :) Szkoda, że nie zostałeś do panelu podsumowującego, tam na pewno byś się jeszcze paru rzeczy dowiedział na temat awarii prądu czy nagłośnienia maina, ale rozumiem że nie każdy ma czas :)

    Chciałbym jeszcze napisać parę słów o Familiadzie, którą prowadziłem. Absolutnie się zgadzam, że nie wyszła jak powinna, miałem parę problemów technicznych (spalony układ, rzutnik nie tam gdzie chciałem, żeby wyświetlał tablicę, itp.). Ale pierwszy raz spotkałem się z zarzutem odnośnie pytań związanych z konwentami, nawet w informatorze było napisane, że to konwentowa odsłona familiady, stąd liczyłem na to, że ludzie zgłaszający się będą się orientowali w naszym fandomie :) Ale teraz już wiem, że nie ma sensu robić zbyt szczegółowych kategorii, dlatego w następnych edycjach familiady, które zdarzy mi się poprowadzić będę się odwoływał głównie do konwencji :) Dzięki za obiektywną opinię na temat mojej atrakcji.

    Liczę na to, że spotkamy się na następnym BalConie za rok, ponieważ na pewno się odbędzie.

    Pozdrawiam, Uzu

    1. Uuu, ktoś z BalConu to jednak przeczytał i nawet komentarz wstawił :D.

      A na poważnie; Familiada od strony organizacyjnej wyszła lepiej niż może się wydawać. Brawa za zaimprowizowane tablice wyników, które (choć mogły wydawać się śmieszne) dobrze spełniły swoje zadanie. Do paru pytań mogę mieć zastrzeżenia, ale przy kilku się uśmiechnąłem; bardzo fajnie wyszły pytania „Gdzie śpią konwentowicze?” albo „Co jedzą konwentowicze?”. A co do tego, że Familiada miała być „fandomowa” to musiałem ten fragment przeoczyć przeglądając informator :).
      Na panelu podsumowującym nie chciałem zostawać bo wiedziałem, że trzeba będzie poruszyć temat awarii, a ja już miałem dość tego tematu ;). Swoją drogą to przez ten nieszczęsny wypadek z prądem orgowie musieli potem czytać wiele niemiłych komentarzy… trochę im współczuję bo to w końcu nie ich wina. Choć z drugiej strony każdy ma prawo powiedzieć co mu leży na wątrobie i ponarzekać.

      Również pozdrawiam i do zobaczenia (mam nadzieję) na BalConie 2010.

  2. Witam.

    Fajna relacja – co dziwne jedna z niewielu pozytywnych… Najwidoczniej większość uczestników dostała notatkę w której stało że „Ma nam się tutaj nie podobać!”.

    Wiele zmieniło się w Polskim fandomie od czasu gdy go opuściliśmy – niestety spora część na gorsze.

    Pozdrawiamy!

  3. Hej!
    Może nie jestem wiele znaczącą postacią, ale chętnie dodam parę słów komentarza :P
    W temacie m&a siedzę już dobre 10 lat, ale był to dopiero mój 3 konwent (po Reanimce i Doji).
    Osobiście uważam BalCon za bardzo udany i wpływ na to ma zapewne fakt, iż nie brałam udziału w żadnej ze „spalonych” atrakcji. Taki fuks chyba :D
    Grafik był napięty po brzegi i ledwo był czas na inne sprawy jak jedzenie i spanie.
    Nie odczułam nawet szczególnie braku prądu, w końcu jedzenie zupki po ciemku nie jest aż takie trudne XD
    no i koncert, o którym nawet nie wiedziałam (sama nie wiem jak to się stało…) na który weszłam przypadkiem w drodze do palarni, okazał się mega zajebisty, i mówię to ja która na karaoke paktofonike śpiewała :P nawet nagłośnienie nie przeszkadzało, jak to było na cosplayu…
    No i oczywiście whoes line, które wielbię, całkiem udane, ale bez szału, niektóre scenki wymiatały inne nawet nie wywołały uśmiechu…
    Ogólnie konwent jak najbardziej na +
    Pozdrawiam!

  4. Ohjej, jestem na zdjęciu z harajuku time ^^”.

    Osobiście świetnie się bawiłam na Balconie i mojego dobrego humoru nie zepsuły nawet problemy z prądem i szczerze mówiąc trochę nie potrafię zrozumieć tego najeżdżania na orgów, od którzy w tamtej sytuacji byli bezsilni i nie zależało to od nich. Bardzo dużym minusem natomiast był brak wolnych sleepów. Spałam u helperów i że zacytuję „panował tam tłok jak w brazylijskim więzieniu” xD. Drugą rzeczą na minus była bardzo zła akustyka na cosplayu. Z tym małym wyjątkiem prawie wszystkie atrakcje w których brałam udział wypadły dość dobrze. Absolutnym mistrzostwem jak dla mnie był konkurs onomatopejowy ^^.

    „Na dokładkę mogę dodać, że byłem jedynym facetem, który robił za modela podczas pokazu D.”
    To ty jesteś tym gościem w kapeluszu w paski? Pamiętam cię ^^. Ja to ta w czarnej sukience ;p.

    Wizytę na konwencie poświęconym mandze i anime planowałem od chwili, w której do moich uszu dotarła informacja o planowanym konwencie HidoiCon, który miał odbyć się w Bielsku-Białej (to rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania).

    A to w takim razie skąd jesteś skoro to tak blisko?
    Czyżby z Bielska? ^^

    1. Zgadza się, jestem tym rodzynkiem, który prezentował się w pasiastym kapeluszu ^^. Super, że moje wypociny przeczytał ktoś kogo bardzo dobrze kojarzę (choć chyba nie mieliśmy okazji dłużej porozmawiać :D).
      Akurat nie mieszkam w Bielsku, ale dzieli mnie od niego ten rzut beretem (albo kilka przystanków autobusem) :P.

  5. To może wpadniesz kiedyś spotkać się z bielskim fandomem? xD

    1. Szczerze mówiąc to chyba byłem dziś zupełnie przypadkiem w miejscu spotkań bielskiego fandomu :D. Co prawda byłem tam w zupełnie innej sprawie, ale to szczegół :D. Muszę się upewnić, że dobrze trafiłem i zdobyć informację o terminach spotkań, a potem zmobilizować się do odwiedzin ^^.

  6. http://kajima.cba.pl/forum/index.php

    Wtorki o 17 ^^.

    A cóż to za miejsce?

    1. Hehe, to dobrze trafiłem. Dziś zdaje się jakieś zebranie było i nie chciałem przeszkadzać, z resztą i tak głównym punktem wyprawy był klub Bushi :P. Wybiorę się w następny wtorek.

  7. No to my wszyscy byliśmy tuż obok w jednej sali ^^”. Mam nadzieję że przyjdziesz w następny wtorek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: