Pierwsze wrażenia – Yoku Wakaru Gendai Mahou odcinek 1

Odespałem już wizytę na Balconie i na dniach postaram się sklecić jakąś relację z tego konwentu. Teraz jednak biorę się za pisanie najprawdopodobniej ostatniego „pierwszego wrażenia” jeśli chodzi o sezon Lato 2009. Dziś biorę na warsztat „Wykładaną współcześnie magię”.

Młodociane czarodziejki na start!

Młodociane czarodziejki na start!

W odcinku

Młoda dzieweczka imieniem Yumiko jest ścigana przez tajemniczą mglistą postać, która nastaje na jej życie nie wahając się używać czarów. Wcześniej tego samego dnia nasza heroina, która zawsze odstawała od reszty swoich rówieśników, postanawia zerwać z dotychczasowym życiem i zgłębić tajniki magii. Ma solidne podstawy do twierdzenia, że ma w tym kierunku szczególne uzdolnienia gdyż odziedziczyła po swoim pradziadku – wielkim magu srebrne włosy jak i jego dziennik, który odczytać mogą tylko osoby uzdolnione magicznie.

W tym anime są majtki!

W tym anime są majtki!

Aby zyskać moc, która pomoże jej obronić się przed tajemniczym prześladowcą (który chce położyć łapy na różdżce pradziadka) Yumiko podążając za wskazówkami zawartymi w notatkach udaje się do Magicznej Akademii Anehara. W tym samym czasie młoda i niezdarna przedstawicielka płci pięknej Koyomi oraz sarkastyczny Soushiro szukają po całym Tokio starszej siostry chłopaka – Misy, która prowadzi rzeczoną akademię. Przy okazji dowiadujemy się, że Koyomi również jest magiem, ale wyjątkowo niezdarnym – każde zaklęcie przybiera postać blaszanej miski :D.

Czas zaprogra... rzucić to zaklęcie!

Czas zaprogra... rzucić to zaklęcie!

Yumiko w końcu udaje się dotrzeć do bram Akademii, tam mylnie bierze Koyomi za „dyrektorkę” placówki. Dziewczęta nie mają jednak czasu na wyjaśnienie nieporozumienia – znowu pojawia się tajemniczy duch. Koyomi staje w obronie młodszej koleżanki nie ma jednak dużych szans w starciu z przeciwnikiem dlatego bohaterom nie pozostaje nic innego jak ratowanie się ucieczką. Kiedy Yumiko zostaje sama dogania ją nadesłany przez wroga upiorny dwugłowy pies; wtedy dają o sobie znać magiczne zdolności dziewczyny – rzuca ona zaklęcie w sposób podpatrzony u przeciwnika pokonując demona.

"Obronię cie Yumiko-chan!"

"Obronię cie Yumiko-chan!"

Jak łatwo się domyślić czarny charakter nie ma zamiaru poddać się tak łatwo. Jednak, kiedy wydaje się, że nie ma już ucieczki, pojawia się prawdziwa Misa.

Komentarz

Zapowiada się lekka, zwiewna i choć w części przyjemna komedyjka z ciamajdowatymi bohaterkami, magią i odrobinką ecchi. Ta „odrobinka ecchi” na początku odcinka sprawiła, że szeroko otworzyłem oczy ze zdumienia; w scenie, w której wiatr podwiewa sukienkę Yumiko spodziewałem się zobaczyć wspaniałe ujęcie majtek bohaterki, wielkie było moje zdziwienie gdy zamiast bielizny moim oczom ukazały się gołe pośladki… Z jakiegoś powodu wybiło mnie to z rytmu i sprawiło, że przyjąłem wobec tego tytuły jeszcze bardziej sceptyczną postawę.

Teraz może trochę bardziej konkretnie. Kreska i projekty postaci cieszą oko, efekty czarów wyglądają ładnie choć rzucanie czarów przy pomocy komputera (w sposób przypominający programowanie) mocno mnie odrzuca. Opening jest jedną z tych melodii, które słucha się bez przykrości, ale zapomina się o nich zaraz gdy się skończą, ending wypada o wiele lepiej. Ciekawe są motywy muzyczne towarzyszące rozgrywającym się na kranie wydarzeniom, dość często można było usłyszeć chóry co niemal zawsze uważam za fajne. Postacie… nie mogę powiedzieć, że jakoś szczególnie przypadły mi do gustu, Yumiko ma jakiś tam potencjał, ale Koyomi jest zupełnie nietrafiona – chwilowo mam dość przesłodzonych ciamajd. Po pierwszym odcinku trudno powiedzieć coś konkretnego o fabule; zaznaczono wątek przodków Yumiko i złych mocy chcący położyć łapy na jej dziedzictwie, ale nie mogę określić czy w przyszłości urodzi się z tego jakaś fajna intryga.

Jak już wspomniałem – podszedłem do tytułu sceptycznie i moje nastawienie nie zmieniło się po obejrzeniu pierwszego odcinka. Gdyby magia nie była pełna komputerowego żargonu o „kodach” i stukania w klawisze laptopa może dałbym jej szansę, póki co jednak takie podejście zupełnie nie przypadło mi do gustu, uważam, że są pewne motywy, których urban fantasy nie powinno poruszać. Bez żalu zatem kończę przygodę z „Wykładaną współcześnie magią” i raczej za nią nie zatęsknię.

Reklamy

3 komentarze

  1. To widzę, że podejście do tej serii mamy podobne, z tym, że ja jednak postanowiłam jej dać szansę – obejrzę kilka następnych odcinków i wtedy się okaże ;)
    Puki co eechi mnie zdeczka denerwuje, ale tytułowa „współczesna magia” moim zdaniem działa na plus – jest dość świeżym i ciekawym podejściem do tematu.

    Apropo tego linka do urban fantasy – rozbroiło mnie ostatnie zdanie na stronce wiki:

    „Analogiczne utwory, których akcje dzieje się na wsi to rural fantasy. Przykładem mogą być Dziedziczki Andrzeja Pilipiuka lub seria książek o Jakubie Wędrowyczu”

    Hahaha to sagę o Wędrowyczu można tak pięknie nazwać? ;] Książki w każdym razie wymiatają swoją głupotką i lekkością przyswajania – idealne na poprawę humoru xD

    Pozdrawiam ^^

    1. Widzę, że masz przygody Jakuba przerobione, chwali się :D. Naprawdę Pilipiuk to taka mała perełka w naszej polskiej fantasy. „Dziedziczek” akurat nie czytałem, ale w jego dorobku jest, poza Sagą Wędrowyczową, wiele godnych uwagi pozycji. A sam Pilipiuk robi bardzo dobre wrażenie jako osoba prywatna :D.

  2. A jak :) Nasz „szanowny” egzorcysta-bimbrownik to coś czego nie można nie przeczytać xD Nawet moją dość sceptycznie nastawioną przyjaciółkę skłoniłam do zabrania się za to i chyba pożyczyła już ode mnie wszystko co miałam od Pilipiuka ;]

    „Dziedziczek” także nie czytałam. Zaliczyłam „Operacje dzień wskrzeszenia”, sagę „Oko Jelenia” (czekam aż wreszcie wyjdzie 5 tom ^^), a parę dni temu zabrałam się za „Rzeźnika Drzew”.
    Jego książki są niesamowite pod tym względem, że czyta się jak przyjemnie i szybko. Po za tym są świetnym poprawiaczem humoru (lubię czasami wracać do niektórych opowiadań Wędrowyczowych xD)

    Jaki jest Andrzej prywatnie niestety nie wiem, ale z chęcią przejechałabym się kiedyś na jakiś konwent, to może bym go gdzieś capnęła ^^

    Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: