Pierwsze wrażenia – Sora no Manimani odcinek 1

Dziś krótko o serii, która jest moim osobistym faworytem jeśli chodzi o sezon Lato 2009. Od razu na wstępie zaznaczę, że ani trochę się nie zawiodłem i nabrałem ochoty na regularne pisanie o tej miłej komedii romantycznej. Niestety została ona zupełnie niedoceniona przez kręgi fansuberskie więc pewnie będą problemy z regularnymi subami…

"Mi-chan, dlaczego wzięłaś moją książkę jako zakładnika?"

"Mi-chan, dlaczego wzięłaś moją książkę jako zakładnika?"

W odcinku

W pewnym cichym i spokojnym miasteczku mieszkał sobie pewien (także cichy i spokojny) mały chłopiec imieniem Saku, który uwielbiał książki. Niestety w tym samym miasteczku mieszkała także mała diablica (nieco starsza od chłopca) imieniem Mihoshi, która bardzo polubiła naszego bohatera i spędzała z nim każdą wolną chwilę. Mihoshi zawsze rozpierała energia i miała pełno pomysłów zaś jej największą pasją były gwiazdy. Potrafiła przez całą noc wpatrywać się w niebo, a najczęściej towarzyszył jej w tym Saku (często wbrew swojej woli). Saku jednak wyprowadził się z miasta, a ten okres jego życia nie pozostawił po sobie najmilszych wspomnień (po ostatnim spotkaniu z Mihoshi wylądował w szpitalu).

Mamusia ma małą obsesję na punkcie swojego synka...

Mamusia ma małą obsesję na punkcie swojego synka...

Po wielu latach Saku na każdą wzmiankę o Mihoshi reaguje bardzo nerwowo. Na dokładkę razem z rodziną przeprowadza się z powrotem do wspomnianego miasteczka i ma tam zacząć „nowe życie” jako licealista. W nowej szkole zostaje przywitany przez bardzo oryginalną i rzucającą się w oczy akcję reklamową nowo powstałego kółka astronomicznego, zawiaduje nią energiczna dziewczyna, która kogoś mu przypomina…

Mi-chan prawie wcale się nie zmieniła przez te wszystkie lata.

Mi-chan prawie wcale się nie zmieniła przez te wszystkie lata.

Chłopak nie może powstrzymać się i wypowiada słowa: „Mi-chan” (tak zwracał się do Mihoshi). Tajemnicza dziewczyna jest w stanie usłyszeć to nawet z ogromnej odległości i po chwili nie ma już wątpliwości – przyjaciele (?) z dzieciństwa spotykają się po latach. Saku próbuje zaprzeczać, uciekać i udawać, że nie zna Mihoshi, ale niewiele to daje – dziewczyna ze łzami szczęścia w oczach rzuca mu się na szyję (zwracając na nich uwagę większości szkoły).

Uciekaj Saku, uciekaj!

Uciekaj Saku, uciekaj!

W końcu nawet zwykle opanowany Saku daje się ponieść emocjom wywołanym przez spotkanie po latach i przyjaciele wyjaśniają sobie nieporozumienie, które tak mocno odbiło się na psychice chłopaka. Mihoshi udaje się namówić go do wstąpienia do kółka astronomicznego i przedstawia mu innych jego członków: grzeczną i ładną Sayo oraz Takeyasu, który pełni funkcję przewodniczącego kółka (w chwilach kiedy nie cierpi na napady anemii). Nie wszystko idzie jednak jak po maśle; klub ma tylko 4 członków – brakuje jeszcze jednego by mógł zostać oficjalnie uznany, inaczej grozi mu rozwiązanie.

Nie mogę oprzeć sie wrażeniu, że w przyszłości czeka nas więcej scen z panią przewodniczącą.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w przyszłości czeka nas więcej scen z panią przewodniczącą.

Członkowie klubu robią co mogą by przyciągnąć do siebie nowych uczniów, ale na tle innych klubów wypadają dość blado. Mihoshi ma kilka „genialnych” pomysłów, ale nie przynoszą one wielkiego skutku, a tylko doprowadzają do starcia z przewodniczącą samorządu szkolnego – Fumie (lub Fuumin – jak mawia Mi-chan). Przy tej okazji wychodzi na jaw, że Fumie uwielbia literaturę co sprawia, że Saku zaczyna patrzyć na nią przychylnym okiem (sam jest typem mola książkowego), oczywiście nie uchodzi to uwadze Mihoshi. Wszelką aktywność przerywa jednak deszcz i poszukiwanie nowych członków trzeba odłożyć na jutro.

Komentarz

Genialne! Dawno nie oglądałem czegoś tak ciepłego, śmiesznego i zrobionego z takim wdziękiem. Szkolna komedia romantyczna nie będąca haremem, nie zawierająca ani grama ecchi i bez zbędnego dramatyzowania – tego mi było trzeba. Żarty nie są wymuszone, nie przesadzono ze wstawkami w stylu super deformed i efekt końcowy jest więcej niż zadowalający.

Ale po kolei… graficznie i muzycznie nie ma rewelacji. Opening i ending to ładne piosenki, ale najprawdopodobniej nie zapadną mi one w pamięć kiedy już seria się skończy. Muzyka w tle wcale nie zwraca uwagi, można to poczytać jako wadę, ale też jako zaletę – przynajmniej nie przeszkadza ;). Kreska jest ładna i czytelna, postacie wyglądają bardzo sympatycznie, fajerwerków co prawda nie uświadczymy, ale chyba nie o to chodzi w tym tytule. Postacie nie są stylizowane na żadnych bishounenów czy bishoujo co też jest dobrym pomysłem.

Skoro już mowa o postaciach; są one sympatyczne nie tylko z wyglądu, naprawdę wzbudzają szczerą sympatię pomimo ewidentnych wad (sarkazm Saku czy niebywała zdolność Mihoshi do wywoływania zamieszania). Moją ulubienicą jest mama głównego bohatera – widać, że bardzo kocha synka, ale w taki dziecinnie zaborczy sposób :D. Mihoshi też nie kryje się ze swoimi uczuciami do chłopaka, momentami trudno jednak określić czy są to wyjątkowo silne uczucia przyjaźni czy już coś romantycznego, przedstawiono to bardzo fajnie i z miłą chęcią powitam więcej takich dwuznaczności. Hiperaktywna heroina ma sporo uroku pomimo swojej żywiołowości, nie powiem, że jest zupełnie w moim typie, ale ma w sobie coś przyciągającego. O bohaterach drugoplanowych nie można powiedzieć wiele, ograniczę się więc do stwierdzenia, że wstawki z przewodniczącym klubu są zabawne.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Tylko tak dalej!

Reklamy

3 Komentarze

  1. tak jak to przeczytalem to dostalem ochoty by zobaczyc co to dokladnie jest, na poczatku myslalem ze bedzie to jakis nudny slice of life romans, ale jak ty piszesz ze komedia jest to trzeba bedzie dokladniej sie przyjrzec. Tylko na prawde sie boje by nie bylo tak ze swietne anime nie ogladam bo jakiegos magicznego pociagniecia brakuje, juz z paroma tak mialem…

  2. Mnie to anime bardzo zainteresowało. Tako-chan polecam gorąco! Świetna komedia romantyczna z wyciskaczem łez. Już pierwszy odcinek jest przebojem, a co tu mówić o następnych. Mam nadzieję, że to anime mnie nie zawiedzie, a historia połączy ich. Pozdrawiam.
    Yukina < 3

  3. […] zapraszam do Tako i Aikee, a jesli chodzi o Sora no Manimani, to możecie się opierać na recenzji Mirasa […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: