07-Ghost odcinek 3

Blog Mirasa żyje sobie spokojnie, a jego autor nie śpieszy się z opisywaniem kolejnych odcinków tej ciekawej serii. Oficjalna wersja wydarzeń jest taka, że autor stawia na jakość notek, a nie na szybkość. Mniej oficjalna wersja głosi, że autor nie ma siły na pisanie, a sprawy związane z uczelnią, na której autor ma przyjemność studiować, pozbawiają go resztek weny twórczej.

No dobra, koniec użalania się (nie miejcie do mnie pretensji – przejąłem ten nawyk od Teita). Niektóre blogi zajmujące się 07-Ghost zdążyły już opisać odcinek 6, ja nie mam jednak zamiaru bawić się w żadne wyścigi i spokojnie będę sobie pisał kolejne notki nie oglądając się na innych. Zostawmy już może sprawy organizacyjne i wróćmy do Teita…

Siostrzyczki w światyni są bardzo rozrywkowe.

Siostrzyczki w świątyni są bardzo rozrywkowe.

W odcinku

Teito przez większą część odcinka czuje się rozdarty. Kościół zapewnił mu schronienie, a jego bywalcy są bardzo miłymi ludźmi (w szczególności zakonnice, które przychyliłyby Teitowi nieba), jego jednak ciągle dręczy niepokój. Nie chcąc być ciężarem próbuje opuścić świątynię razem z odwiedzającymi jednak powstrzymują go Frau i Castor. Za żadne skarby nie chcą wypuścić ciągle rannego chłopaka na zewnątrz. Siłą zaciągnięty do jadalni Teito przeżywa także ciężkie chwile widząc jak nietypowe potrawy zaserwowano, przełamuje się jednak i zjada wszystko z wielkim zapałem.

Lokalne specjały wyglądają bardzo apetycznie.

Lokalne specjały wyglądają bardzo apetycznie.

Kiedy Teito posila się w Akademii odbywa się narada wojskowych. Głównym tematem jest oczywiście zniknięcie Teita, okazuje się, że to większa sprawa niż mogłoby się wydawać. Jeden z oficerów wspomina nawet, że Teito jest jednym z najlepszych kandydatów (cokolwiek miałoby to znaczyć) dla Oka Michaela kiedy już zostanie ono odnalezione. Szczególnie niepocieszony jest dyrektor Miroku, który wychował Teita i miał wobec niego wielkie oczekiwania.

Dyrektor Akademii był dla Teita niemal jak ojciec.

Dyrektor Akademii był dla Teita niemal jak ojciec.

Późnym wieczorem Teito chcąc odwdzięczyć się za gościnę pomaga w sprzątaniu świątyni. Dręczą go wizje przeszłości i ma bardzo złe przeczucia – jest niemal pewien, że Mikage ma kłopoty. Podczas tych ponurych rozmyślań spotyka on tajemniczego staruszka, któremu jakimś sposobem udało się pozostać wewnątrz kościoła po zamknięciu bram. Przybysz wyczuwa podły nastrój Teita i opowiada mu swoją historię: jedyną bliską mu osobą była jego żona, umarła ona jednak wiele lat temu i od tego czasu ani razu nie był w domu, dla niego nie istnieje już nawet coś takiego jak „dom”. Teito poruszony historią zwierza się staruszkowi mówiąc, że nie był w stanie ochronić swojego najlepszego przyjaciela. W odpowiedzi słyszy, że „on” ponoć jest w stanie spełnić nawet pozornie nieziszczalne życzenia i jeśli Teito ma takie życzenie to powinien wrócić w miejsce spotkania o północy.

Zakapturzeni staruszkowie wcale nie wyglądają podejrzanie...

Zakapturzeni staruszkowie wcale nie wyglądają podejrzanie...

W nocy Teito dalej nie może zaznać spokoju i postanawia opuścić świątynię. Drogę zastępuje mu Frau. Nasz bohater daje mu się sprowokować i atakuje go. W walce wychodzi na jaw jego niewątpliwy talent w stosowaniu zaiphon i duchowni wyciągają wniosek, że Teito musi mieć coś wspólnego z armią (trening w zakresie zaiphon to jej domena). Pomimo talentu Teito nie ma szans z przeciwnikiem: szybko zostaje pozbawiony przytomności i zabrany na przymusowy odpoczynek.

Pojedynek Teita wyglądał bardzo dramatycznie.

Pojedynek Teita wyglądał bardzo dramatycznie.

W międzyczasie przesłuchiwany Mikage ponownie zostaje postawiony przed trudnym wyborem – Teito albo rodzina. W tym samym momencie Teito jakby wyczuwając złe położenie przyjaciela gwałtownie budzi się. Przypomina sobie słowa spotkanego wcześniej staruszka i chwytając się tej myśli o północy podąża na miejsce spotkania, wiele wskazuje jednak na to, że nie wyniknie z tego nic dobrego…

Komentarz

Drugi odcinek, w którym niewiele się działo, ale przynajmniej zaznaczono kilka wątków. Okazuje się, że cała armia (a nie tylko Ayanami) poszukuje Oka Michaela, a w dodatku cały czas miała jakieś niecne plany względem Teita. Sam Teito wziął się w garść i wygląda na to, że jest zdolny do działania, a nie tylko do użalania się nad sobą. Podejrzewam również, że duchowni wiele ukrywają i prędzej czy później wyjdzie na jaw jakiś ich mroczny sekret. Krótko mówiąc; odcinek zaserwował nam dużo zapowiedzi ciekawych wątków na przyszłość, ale w sumie niewiele akcji.

W dalszym ciągu bardzo podoba mi się świat przedstawiony w tej serii. Na szczególną uwagę zasługuje zaiphon. Podczas stosowania związanych z nim technik wokół użytkownika wirują magiczne runy, a co najciekawsze (i zarazem najbardziej oryginalne) kiedy zaklęcie uderza w jakąś powierzchnię powodując eksplozję na miejscu nie pozostaje krater, a wyżłobione w trafionej powierzchni runy ^^. Z bohaterów, jak na razie, irytuje mnie tylko bezpłciowy Labrador, dobił mnie stwierdzeniem „Castor, napijesz się herbaty?” rzuconym podczas pojedynku Teita i Fraua. Reszta postaci jest sympatyczna (czasami zabawna) i dobrze rokuje na przyszłość. W serii klasyfikowanej jako gotyckie fantasy jest także miejsce na humor, na szczęście nie jest on wprowadzany na siłę, jest w dobrym guście i nie burzy mrocznego klimatu całości.

Kolejny odcinek może mieć bardzo burzliwy przebieg. Mam przeczucie, że osobą odpowiedzialną za spełnianie życzeń jest wysłannik boga ciemności Verlorena. W odcinku drugim wspominano (choć ja nie napisałem tego w notce), że jego wysłannicy mamią ludzi spełniając ich życzenia lecz każda osoba, która zawrze taki pakt zostaje dotknięta klątwą i naznaczona charakterystycznym znamieniem. Jeśli moje przewidywania są słuszne to Teito ma spore kłopoty… Z niecierpliwością oczkuję więc na następny odcinek.

EDIT: Zapomniałem dopisać, że Teito dalej chodzi zakuty w kajdany.

Reklamy

2 Komentarze

  1. „Zapomniałem dopisać, że Teito dalej chodzi zakuty w kajdany.” <— jestem na 5 odcinku i Teito dalej chodzi w kajdanach ;) Ale nie no poważnie, też się zastanawiałam dlaczego nikt mu ich nie zdjął. W końcu wymyśliłam teorię, że są niezniszczalne, czy że można je otworzyć tylko za pomocą specjalnego klucza, czy coś w ten deseń. Tylko to trochę dziwne, że Teito biega, używa Zaiphon, skacze i jakoś mu te kajdany zbytnio nie przeszkadzają…

    "Z bohaterów, jak na razie, irytuje mnie tylko bezpłciowy Labrador"<— dobrze, że w notce dotyczącym odcinka 2 dałeś linka do wyjaśnienia słowa hemafrodyta, bo tak to bym siedziała i dalej nie wiedziała co to ^^ Ale fakt faktem Labrador jest najspokojniejszym bohaterem jak narazie (i z deczka nudnym, nie to co świetny Frau ^^), no ale może się rozkręci jeszcze potem^^;)

    1. Wpadłem ostatnio na pomysł, że te kajdany mogą być symbolem ciężaru, który Teito nosi w swoim sercu czy inną metaforą. Kiedy patrzę na to jak na rodzaj artystycznego zabiegu nabiera to sensu :D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: