Grojkon 2009 – PCV Warriors – wideorelacja

Konwent miłośników fantastyki Grojkon 2009 zakończył się . Ja niestety nie uczestniczyłem w całym konwencie, ale udało mi się przyjechać do Bielska-Białej w ostatni dzień konwentu (niedzielę) by wziąć udział w jednym LARPie i poobserwować turniej walki na broń otulinową „PCV Warriors”. Szczerze mówiąc w tym dniu nie działo się już wiele więcej, ludzie powoli pakowali manatki i zbierali się do wyjazdu. Pojedyncze prelekcje nie przyciągały wielkiej publiczności, zainteresowaniem cieszyły się jeszcze gry planszowe w Games Roomie i SingStar; można śmiało uznać, że to właśnie „PCV Warriors” był głównym punktem programu w tym dniu.

Zainteresowanych zdjęciami z konwentu zapraszam na oficjalne forum Grojkonu 2009 (zdążyłem już dodać tam link do swoich zdjęć).

Przejdźmy już może do właściwej relacji. Nie muszę chyba dodawać, że moim nagraniom daleko do profesjonalizmu ;). Starając się oszczędzać baterie w aparacie nie nagrywałem całego turnieju, przy większości walk ograniczyłem się do robienia zdjęć. Na szczęście turniej był też nagrywany prawdziwą kamerą, miejmy nadzieję, że w przyszłości pojawi się jakieś nagranie z prawdziwego zdarzenia.

Tak oto na zawieszonej w nicości arenie ponownie spotkali się wojownicy walczący o sławę i chwałę. Przybyli oni z różnych krańców wszechświata i reprezentowali różne style walki. Zwycięzca turnieju miał dostąpić zaszczytu zmierzenia się z mrocznym krasnoludem Krauchem, który był w posiadaniu wspaniałego miecza o ogromnej potędze. Jeśli śmiałkowi udałoby się pokonać potężnego krasnoluda miecz stałby się jego własnością…

Na początek kilka walk eliminacyjnych.

Jedna z walk półfinałowych. Tutaj zawodnicy mieli utrudnione zadanie bo nie mogli zejść z materacy. Za każde postawienie stopy na podłodze odejmowano jeden „punkt życia”; miało to symulować arenę zawieszoną nad jeziorem bulgoczącej lawy ^^.

I w końcu wielki finał (też rozgrywany nad jeziorem lawy). Po walce nowy mistrz zostaje od razu napadnięty przez mrocznego krasnoluda Kraucha i musi stoczyć z nim ciężki bój. Na szczęście w decydującym momencie pomogą mu inni uczestnicy turnieju, a także publiczność :D.

Podsumowanie

Tegoroczny turniej „PCV Warriors” wydaje sie bardziej udany od zeszłorocznego. Zawodników nie było ani za mało, ani za dużo i wszyscy przygotowali porządne stroje. Broń, którą przewieźli na te okazje nie przypominała bezkształtnych pałek, każdy miał fajną replikę miecza czy innej broni (należy też dodać, że prawie każdą replikę sędziowe uznali za dostatecznie bezpieczną by można było nią walczyć). Rok wcześniej stroje miały skrajnie różny poziom; od świetnych po przygotowane na poczekaniu i niedbale, a wiele mieczy okazało sie za twardych. Sam turniej przebiegał sprawnie. Przerwa techniczna na obrady sędziów mająca na celu wyłonienie finalistów nie dłużyła się, wielka w tym zasługa Kraucha, który zabawiał w tym czasie publiczność. Krauchowi ogólnie należą sie brawa; przez cały turniej pokrzykiwał ze swojego tronu, wyzywał zawodników i przechwalał się, świetnie wczuł się w swoją rolę. Na uwagę zasługuje też fakt, że w tym roku bardzo mało było przypadków niebezpiecznych zagrań ze strony zawodników. Na Grojkonie 2008 często zdarzało się, że uczestnicy turnieju z premedytacją zadawali bardzo silne ciosy i nieraz turniej trzeba było przerywać na chwilę po przypadkowym trafieniu w głowę (a zakaz uderzania w głowę i powstrzymywania się od zbyt silnych uderzeń były najważniejszymi punktami regulaminu). W tym roku sędziowie prawie wcale nie musieli upominać zawodników. Na minus można zaliczyć w zasadzie tylko spore opóźnienie z rozpoczęciem turnieju i miejsce jego przeprowadzenia. W przewiązce było faktycznie sporo miejsca, ale nieustannie jakiś konwentowicz chciał przez nią przejść, a żeby to zrobić musiał przechodzić przez środek areny. Z drugiej jednak strony nie było wielu alternatyw… przeniesienie turnieju na parking przed szkołą, w której organizowano konwent pewnie zakończyłoby się sprzeczką z okolicznymi mieszkańcami, a może nawet wezwaniem przez nich policji (swoją drogą to konwentowicze przez cały konwent narzekali na przewrażliwioną lokalną ludność, która ciągle miała o coś pretensje). Koniec końców, tegoroczne „PCV Warriors” można uznać za jak najbardziej udane. Mi pozostaje jedynie żałować, że nie udało mi się uczestniczyć w całym konwencie.

Advertisements

2 komentarze

  1. Też szkoda, że nie brałam udziału w kolejnym konwencie T_T Może kiedyś na jakiś uda mi się wkręcić. W każdym razie miło posłuchać, że się udała zabawa. Weźcie mnie następny na raz! xD

  2. Ach co tam musiało się dziać… szczególnie te walki…(hihihi) szkoda że mnie nie było…:-/ Ale mam nadzieję że razem z tobą Mirku i resztą odbije sobie to w wakacie :)
    P.S Oby tak Dalej z Pisaniem tego Bloga :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: