Maria Holic odcinek 12 (ostatni)

Czas pożegnać się z Kanako, Mariyą, Matsuriką i plejadą postaci drugoplanowych.  Świetna seria dobiegła końca, a jak się to wszystko skończyło przeczytacie poniżej.

Stroje kąpielowe na dobry początek.

Stroje kąpielowe na dobry początek.

W odcinku

Kanako wspomina swój dotychczasowy pobyt w Ame no Kisaki. Wydarzyło się na prawdę wiele, ale warto było wytrzymać bo oto nadszedł dzień, który dla niej jest równoznaczny ze świętem – dzień otwarcia basenu! Od teraz wszystkie lekcje wychowania fizycznego będą odbywać się właśnie tam. W jakim stroju chodzi się na basen? Oczywiście w stroju kąpielowym! Kanako jest w siódmym niebie. Przygotowywała się do tego dnia od dawna, posunęła się nawet do jedzenia bogatej w żelazo i inne składniki odżywcze surowej wątroby dla zapobiegnięcia krwotokom z nosa (nie wolno ryzykować, że wyląduje u pielęgniarki i nie będzie mogła podziwiać koleżanek). Biedaczka nie wytrzymuje jednak napięcia i pomimo środków zapobiegawczych ląduje u pielęgniarki. Nie chce dać jednak za wygraną i upiera się przy uczestnictwie w zajęciach. Fumi-sensei i szkolna pielęgniarka Tonomura-sensei martwią się jednak jej zdrowiem i postanawiają również być obecne na zajęciach, nadmieniają przy tym, że kupiły niedawno nowe stroje kąpielowe. Na basenie okazuje się, że szkolne stroje kąpielowe wcale nie są obowiązkowe i można paradować w zdecydowanie odważniejszych kreacjach. Żaden krwotok nie jest w stanie przeszkodzić Kanako w rozkoszowaniu się widokiem. Mdleje ona jednak z nadmiaru wrażeń i ląduje w wodzie. Przed utonięciem ratuje ją nieznana dotąd nauczycielka Enjouji-sensei: wysportowana, opalona i szczodrze wyposażona przez naturę. Kiedy Enjouji-sensei już ma zastosować względem Kanako sztuczne oddychanie metodą usta-usta okazuje się, że wiele uczennic, a także nauczycielek chciałoby to zrobić zamiast niej, żyć nie umierać!

Uratowana!

Uratowana!

Cała powyższa sytuacja okazuje się jednak tylko wytworem umysłu śpiącej Kanako; z powodu surowej wątroby dostała zatrucia przewodu pokarmowego i ostatnie dwa dni spędziła w łóżku, a nauczycielka o nazwisku Enjouji nie istnieje… biedna Kanako.

Chorą na zatrucie bohaterką martwi się ojciec Kanae, jego myśli znowu wędrowały dziwacznymi drogami i postanowił on odwiedzić chorą. Bliskość mężczyzny sprawia, że Kanako zaczyna bełkotać i wydawać nieartykułowane dźwięki, które jednak przypominają trochę słowa (bardzo wyszukane słowa, jak na przykład „gondwana„). Ojciec Kanae interpretuje jej odgłosy na swój pokręcony sposób i zaniepokojony zbliża się do niej jeszcze bardziej co owocuje ciężkim przypadkiem wysypki. Biedactwo znowu nie może iść na basen…

"Dlaczego Kanako-chan nie ma dziś na basenie?" - taka scena powtarza się w odcinku wielokrotnie.

"Dlaczego Kanako-chan nie ma dziś na basenie?" - taka scena powtarza się w odcinku wielokrotnie.

W kolejnych dniach ponawiają się ataki na Kanako przy użyciu owoców morza. Jednak to tylko pozory, okazuje się, że żywność do złudzenia przypominająca dania morskie naprawdę pochodzi z gór, a co za tym idzie winą nie można obarczyć zazdrosnej o Ryuuken Honoki i jej koleżanek. Prawdziwymi winowajczyniami okazują się miłośniczki ojca Kanae, którym nie jest w smak pozorna bliskość tej dwójki. Jedzenie jest bardzo smaczne, ale Kanako-detektyw odkrywa, że zjedzenie ostatniego posiłku może się skończyć tragicznie… niestety jest już za późno i znowu omijają ją zajęcia na basenie.

Kanako nie ma łatwego życia... na horyzoncie pojawiają się nowi wrogowie.

Kanako nie ma łatwego życia... na horyzoncie pojawiają się nowi wrogowie.

Dla zabezpieczenia się przed skutkami zjedzenia czegoś szkodliwego (co już dwukrotnie nie pozwoliło jej podziwiać koleżanek w strojach kąpielowych) Kanako postanawia poprosić Gospodynię o przygotowanie na kolację jakiegoś lekkostrawnego dania. Trafia jednak na zły moment, wchodzi do pokoju gdy Gospodyni trzymając w dłoniach swój stary kostium kąpielowy oddaje się wspomnieniom. Potem dowiadujemy się od Kiri-shan, że Kanako zaginęła…

Nikt nie może zobaczyć szefa w chwili słabości...

Nikt nie może zobaczyć szefa w chwili słabości...

Następne zajęcia to ostatnia szansa! Potem zaczną się letnie wakacje i następna nadarzy się dopiero w przyszłym roku! Postanawia nie ryzykować i przygotować się na każdą ewentualność; nie zbliżać się do ojca Kanae ani do pokoju Gospodyni, uważać na to co je i nie zważać na docinki Mariyi. Jak można się domyślić cały plan nie zdaje się na wiele bo zajęcia zostają odwołane z powodu deszczu…

Okazuje się jednak, że tuż przed wakacjami zostanie zorganizowane luźne spotkanie wszystkich uczennic na basenie, jest jeszcze nadzieja! Kanako nie zraża się nawet faktem, że jedynym dozwolonym strojem jest szkolny (nie odsłaniający zbyt wiele) kostium kąpielowy, który w końcu też ma swój urok. Matsurika i Mariya postanawiają jednak znowu posłużyć programem do zmiany osobowości i przez całą noc puszczają śpiącej Kanako tekst: „Szkolne kostiumy są beznadziejne, męskie przepaski biodrowe rządzą!”. Ma to swoje dobre strony, nasza bohaterka jest w stanie przebywać na basenie i nie przeszkadzają jej w tym omdlenia oraz krwotoki z nosa. Jednak pomimo słabnącego (ale ciągle utrzymującego się) efektu spisku Mariyi nie jest ona w stanie cieszyć się i podziwiać, wyrywa jej się nawet okrzyk „uwielbiam przepaski biodrowe!”. Okrzyk dociera do uszu ojca Kanae, który (jak zwykle dziwnie rozumując) czym prędzej udaje się zdobyć jakąś przepaskę by zadowolić Kanako. Winą za wszystko zostaje obarczony Mariya. Nasza bohaterka planuje zemstę, postanawia przy najbliższej okazji zedrzeć mu kostium i ukazać wszystkim jego sztuczny biust. Okazja nadarza się szybko, Kanako przy okazji basenowej gry wprowadza swój plan w życie. Okazuje się jednak, że miejsce Mariyi zajęła jego siostra Shizu i jej biust jest jak najbardziej prawdziwy. Widok owego biustu uwalnia Kanako od efektów prania mózgu i przywraca jej „zdolność” do krwawienia z nosa.

Takie przeżycie...

Takie przeżycie...

... może wywołać trwały uraz.

... może wywołać trwały uraz.

Na koniec odcinka Kanako stwierdza, że jej przygody jeszcze się nie skończyły.

W epilogu widzimy Shizu czuwającą nad śpiącą w gabinecie pielęgniarki Kanako. Dziewczyna nie chowa urazy do bohaterki, ale żywo reaguje na widok leżącego na prześcieradle naszyjnika bohaterki, musi go skądś znać … jak zwykle w momencie, w którym mogło wydarzyć się coś ważnego odcinek się urywa.

Koniec.

Koniec.

Komentarz

Odcinek był przezabawny. Za każdym razem kiedy los sprzysięgał się przeciwko Kanako nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu, ciągłe uniemożliwianie jej pójścia na basen wcale nie było nużące – wręcz przeciwnie. Monologi ojca Kanae jak zwykle wprawiły mnie w zdumienie, nie wiem na jakich zasadach działa jego umysł, że doprowadza go do takich wniosków :D. Zdążyłem tak zżyć się z motywem krwotoku z nosa, który był znakiem rozpoznawczym bohaterki, że naprawdę było mi przykro kiedy biedaczka cierpiała z powodu efektów prania mózgu (sam motyw prania mózgu i przepaski biodrowej też zasługuje na oklaski). Odcinek nie zaserwował jednak nic więcej poza tą dawką humoru. Fabuła posunęła się do przodu w ślimaczym tempie, pojawienie się nowych wrogów Kanako tylko zaznaczono, a wątek naszyjnika urwał się w typowy dla serii sposób.

Maria Holic jako całość zapamiętam głównie jako śmieszną i dobrze zrobioną parodię klasycznych tytułów yuri. Nie należę do fanatycznych obrońców Marimite, mam tej serii nawet trochę do zarzucenia (choć oglądało się przyjemnie) i przy Maria Holic nieźle się ubawiłem. Nawiązania można znaleźć dosłownie na każdym kroku i to od pierwszych minut pierwszego odcinka. Jeśli chodzi o bohaterów to Kanako darzyłem szczerą sympatią i pomimo tego, że jej (czasem niezbyt wesołe) przygody rozśmieszały mnie to gdzieś w głębi było mi jej żal. Był z niej kawał zboczeńca, ale w jakiś taki dobroduszny sposób :D. Jeśli chodzi o Mariyę to uważam, że było go stanowczo za mało. Po pierwszych paru odcinkach mocno ograniczyli jego rolę, a więcej jego słownych potyczek z Matsuriką na pewno nie wyszłoby serii na złe, fanserwis w jego wykonaniu był mile widziany i nie wiem dlaczego przerwano serię jego przebieranek :D. O samej pokojówce-uczennicy też fajnie byłoby się dowiedzieć czegoś więcej. Pod koniec serii, poznaliśmy ojca Kanae, który wniósł do tego anime przede wszystkim swoje wewnętrzne monologi. Śmiem twierdzić, że były one lepsze od monologów Kanako, a syndrom Czajkowskiego zapamiętam na długo. Wspominać będę też Gospodynię (aka szefa lub boga) i Yonakuni-sana, już dawno nie widziałem tak absurdalnego i zrealizowanego z takim powodzeniem pomysłu ^^. O postaciach drugoplanowych nie ma się co rozpisywać bo ze względu na krótkość serii i przepełnienie jej żartami nie zdążyliśmy ich dobrze poznać. Ciekawym zabiegiem było ukazanie postaci tła jako niewyraźnych i pozabawionych szczegółów zarysów, widać to choćby na pierwszym kadrze dzisiejszej notki, dzięki temu od razu było wiadomo kto w przyszłości dostanie choć trochę czasu antenowego :D. Wspominałem dość często o epizodycznej i okrojonej fabule. Nie czytałem mangi będącej podstawą tego anime i nie wiem czy jest w niej zawarte więcej wątków, ale gwałtownie przerywane (zwykle w najciekawszym momencie) ostatnie sceny niektórych odcinków odbieram (nie wiem czy słusznie) jako zaproszenie do jej przeczytania. Taka formuła nie stanowi wcale wady Maria Holic, od początku chodziło tutaj o parodiowanie i humor, a nie o dramatyczne zwroty akcji i jeśli ktoś takowych się spodziewał to najprawdopodobniej się przeliczył – brakuje nawet czegoś co można by nazwać konkretnym zakończeniem. Ja ani trochę nie żałuję jednak czasu spędzonego przy Maria Holic i mogę polecić tą serię każdemu kto nie jest małym dzieckiem i lubi specyficzny, absurdalny humor, a w szczególności osobom zaznajomionym z klasykami yuri (szczególnie z motywem katolickiej szkoły dla dziewcząt), którym nie będzie przeszkadzać ewidentne parodiowanie serii tego typu. Oczywiście osobom o bardzo konserwatywnym światopoglądzie tej serii bym nie polecił, wystarczy wspomnieć upodobania Kanako, katolicką szkołę i księdza…

Dobiegła końca pierwsza seria, którą postanowiłem opisywać na blogu. Wybrałem ją nie kierując się w zasadzie żadnymi racjonalnymi pobudkami, podjąłem decyzję pod wpływem impulsu. Podczas blogowania Maria Holic miałem drobny kryzys twórczy i poważnie myślałem o odpuszczeniu sobie opisywania kolejnych odcinków, udało mi się go jednak przezwyciężyć i chwilę potem upchnąć 3 odcinki w jednym poście. Na pewno nabrałem trochę wprawy i wiem (chyba :P) jak zabrać się do blogowania którejś z wiosennych nowości. Zanim się pożegnam wspomnę o małej ciekawostce z dzisiejszego odcinka (przeczytałem o niej na ANN, sam bym pewnie nie zwrócił na to uwagi :P). Czy te dwie uczennice nie przypominają wam kogoś? Na przykład tych pań ^^?

Sezon Zima 2009 na Blogu Mirasa uważam za oficjalnie zamknięty. Do zobaczenia na wiosnę ;).

Reklamy

2 Komentarze

  1. będzie II seria Marii Holic ?? :)

    1. Niestety nic mi na ten temat nie wiadomo. Wiem jednak, że manga, na której bazuje anime jest dalej wydawana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: