Macross Frontier – recenzja

Jakiś czas temu wspominałem, że miałem piękny sen, którego główną bohaterką była Ranka Lee. Nie pamiętam jego szczegółów, ale sam fakt śnienia o animowanej postaci tak zapadł mi w pamięć, że po prostu musiałem zapoznać się z serią Macross Frontier, z której ta bohaterka pochodzi. Nie minęło więc dużo czasu, a ja już mam za sobą bodajże 18 odcinków. Cała seria liczy sobie 25 odcinków więc 18 to trochę więcej niż połowa… Notkę chciałem napisać po obejrzeniu 4 czy 5 odcinków, wtedy tytuł „pierwsze wrażenia” byłby jak najbardziej uprawniony. Jednak moje lenistwo znowu dało o sobie znać i w nieskończoność odkładałem pisanie nie żałując sobie kolejnych dawek Macrossa. Efekt jest taki, że piszę „pierwsze wrażenia” znając już więcej niż połowę serii… Niemniej tekst napisany na podstawie tylko ułamka serii nie zasługuje na miano recenzji, etykieta „pierwsze wrażenia” jest odpowiedniejsza.

Dużo miejsca poświęcę mojej ulubionej bohaterce i wstawię kilka kadrów z nią w roli głównej żeby każdy mógł zobaczyć jak wspaniała jest Ranka Lee.

EDIT (11.06.2009): Już dawno temu obejrzałem serię do końca więc postanowiłem lekko zmodyfikować tekst i nadać mu miano recenzji :D

Rozmarzona Ranka Lee.

Rozmarzona Ranka Lee.

Macross Frontier to któraś z kolei wariacja na temat międzygalaktycznych konwojów, którymi ludzkość przemierza wszechświat w poszukiwaniu planet nadających się do zamieszkania. Konwoje te przypominają ogromne miasta czy nawet państwa, w których ludność wiedzie normalną egzystencję mając zapewnione wszelkie wygody i środki do życia. Pierwsza odsłona serii powstała jeszcze w latach 80′, a Macross Frontier stworzono dla uczczenia 25 rocznicy jej powstania. Akcja Macross Frontier skupia się na dziejach konwoju Frontier. Poznajemy głównego męskiego bohatera – Alto w momencie gdy razem z kolegami ze szkoły najął się jako powietrzny akrobata (latający przy pomocy odrzutowych plecaków) mający uświetnić koncert Sheryl – megagwiazdy muzycznej przybyłej z innego konwoju. Sama Sheryl okazuje się rozpuszczoną i kapryśną pannicą i nie wywiera na bohaterze zbyt dobrego wrażenia. Kiedy wszyscy przygotowują się do rozpoczęcia koncertu Ranka – młoda dziewczyna pracująca jako kelnerka w chińskiej restauracji próbuje ominąć ogromną masę ludzi stłoczoną przed wejściem i poszukuje innego sposobu przedostania się do sali koncertowej. Biedna gubi w końcu drogę i tylko dzięki pomocy Alto udaje się jej zdążyć na koncert.

Nyan Nyan.

Nyan Nyan.

Podczas koncertu, kiedy mieszkańcy Frontier bawią się w najlepsze konwój zostaje zaatakowany przez rój owado-podobnych stworów nazwanych Vajra. W ferworze walki jedna z bestii przedziera się do wnętrza konwoju gdzie natyka się na nią Alto… Obydwie nowo-poznane młode kobiety odegrają bardzo ważną rolę w życiu bohatera, który będzie także musiał zmierzyć się zarówno z własną przeszłością jak i wrogą armią.

Tak zaczyna się dobra i składna opowieść w klimatach s-f. Będzie mnóstwo kosmicznych bitew rozgrywanych między Vajra i flotą zmieniających się w mechy myśliwców. Wątek kosmicznych potyczek nie jest na szczęście dominujący. Nie należę do wielkich miłośników kosmicznych anime i byłem mile zaskoczony, że w serii można znaleźć elementy wielu innych gatunków. Mamy tu fajnie zbudowany trójkąt romantyczny między bohaterami, elementy dramatu, wątki pasujące do szkolnej komedii i muzykę, dużo muzyki. Śpiew i muzyka odgrywa zarówno w fabule jak i całej kompozycji ogromną rolę. Obie bohaterki są niezwykle utalentowane wokalnie i częstokroć wydarzeniom na ekranie towarzyszą śpiewane przez nie piosenki. Rozwój muzycznej kariery Ranki stanowi też jeden z wątków fabuły, a muzyka okaże się w pewnym momencie kluczowym elementem w walce z Vajra. Na pochwałę zasługuje też plejada postaci drugoplanowych, wśród której można znaleźć naprawdę ciekawe indywidua, a ich wątki są niemal tak ciekawe jak perypetie Alto.

Ranka po spotkaniu ze zraszaczem do trawy.

Ranka po spotkaniu ze zraszaczem do trawy.

Pięknie przedstawiono kosmiczne potyczki z Vajra. Wykonano je przy użyciu komputerowej grafiki 3D i udało się je ładnie powiązać z grafiką 2D. Zasługuje to na wielką pochwałę bo takie połączenie często nie wychodzi innym tytułom na dobre i przyprawia widza o ból oczu. Sama choreografia pojedynków przypomina balet, pojazdy śmigają i kręcą piruety między wrogimi pociskami. Mechy, które pilotują bohaterowie nie są wymuskanymi, przypominającymi zabawki modelami jak w seriach poświęconych stricte tematyce mecha (jak choćby Gundam), są o wiele bardziej realistyczne jednak wcale nie odbiera im to uroku. Wspomniałem o bardzo ważnej roli jaką w tym anime pełni muzyka; utwory wykonywane przez bohaterki przy różnych okazjach są wykorzystywane jako podkład do różnych ważnych wydarzeń, a część z nich mamy okazję słyszeć jako openingi i endingi. Nie da się ukryć, że w większości są to utwory z gatunku pop… Na szczęście zarówno Sheryl jak i Ranka dysponują anielskimi głosami i słuchanie ich to sama przyjemność. Mnie szczególnie przypadł do gustu sztandarowy utwór Ranki „Aimo, Aimo” i jego późniejsze wersje.

Ranka w koszuli Alto.

Ranka w koszuli Alto.

Jeśli już jesteśmy przy Rance… jako ciekawostkę podam, że zajęła ona wysokie miejsca w przeróżnych internetowych plebiscytach na najbardziej irytującą/najgorszą postać. Nie mogę się z tym zgodzić. Owszem, na początku sprawia wrażenie bezużytecznej i głupawej ciamajdy, ale wraz z upływem czasu nabiera uroku i jej charakter rozwija się na tyle, że w moich oczach może spokojnie konkurować z kapryśną Sheryl o serce Alto. Na pewno też nie można jej odmówić zdolności wokalnych i (kiedy już nieco się wprawi) gracji w poruszaniu się na scenie. Przeszłość Ranki stanowi ogromną tajemnicę, która wyjaśni się pewnie gdzieś pod koniec serii.

Podsumowując, Macross Frontier jako kolejna odsłona serii z siegającymi głęboko korzeniami na pewno jest godny uwagi. Miłośnicy twardego s-f i przeróżnych space oper na pewno znajdą tu coś dla siebie tak jak zwolennicy mechów szukający nieco odmiennego podejścia do tematu. Jednak w Macrossie jest miejsce dla tylu różnorodnych elementów, że niemal każdy znajdzie tam coś dla siebie. Warto przynajmniej dać szansę tej serii, w końcu nikt nikogo nie zmusza by oglądać ją do końca ;).

Reklamy

One response

  1. Tak jak obejrzałam pierwszy odcinek „Maria Holic”, to tak obejrzę pierwszy odcinek „Macross Frontier” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: