Maria Holic odcinek 8

Skoro jakimś cudem udało mi się zrównać ilość opisanych odcinków z ilością dostępnych odcinków to nie zamierzam przerywać dobrej passy. Odcinek ósmy zdążył się już „przetrawić” w mojej głowie więc czas na notkę (a zwlekać z pisaniem za długo nie można bo fansuberzy gotowi jeszcze wypuścić odcinek 9 przedwcześnie).

Mariya jest niezwykle utalentowany wokalnie.

Mariya jest niezwykle utalentowany wokalnie.

W odcinku

Od samego początku Yonakuni-san jest w opałach, w jakimś zapomnianym korytarzu znalazł dziwnie wyglądające, zapieczętowane drzwi. Niespokojna muzyka i przygasające światło żarówki wytworzyły upiorną atmosferę. Później Gospodyni poinformowała go, że w Ame no Kisaki jest 7 mitów czy tajemnic,   ale nie wszystkie z nich są dobre… Mariya zaś nie daje Kanako spać śpiewając jakieś pieśni po łacinie.

Jeden z sekretów Ame no Kisaki, których lepiej nie znać...

Jeden z sekretów Ame no Kisaki, których lepiej nie znać...

Fabuła odcinka skupia się wokół przygotowań do corocznego festiwalu na cześć Maryji Dziewicy (w końcu to katolicka szkoła mająca Maryję za patronkę – klasyczny motyw yuri wiecznie żywy). Kanako jako członkini samorządu została wybrana do komitetu przygotowującego (Mariya oczywiście też jest jego „członkinią”), ale wcale nie jest jej do śmiechu. Uważa się za agnostyczkę (trudne słowo i niezawodna Wiki – tym razem po polsku) i nie ma pojęcia o podstawowych założeniach katolicyzmu, a co dopiero mówić o szczegółach dotyczących Maryji. Postanawia poprosić kogoś o oświecenie jej w tej kwestii bo strzępki informacji uzyskane od koleżanek niewiele jej dają, ona sama zaś wyciąga z nich bezsensowne wnioski (na przykład: główną atrakcją będzie cosplay…). Wybór pada na przewodniczącą samorządu – Ayari (Kanako podejrzewa, że Mariya poproszony o pomoc nie dość, że ją obrazi to jeszcze wyśmieje) zaś ta zgadza się umówić z Kanako na spotkanie (ku jej wielkiej i nieskrywanej radości – lokom Ayari mało kto może się oprzeć). Kanako przez cały dzień jest strasznie podniecona tym spotkaniem i sama przed sobą przyznaje się do brudnych myśli, ale Yuzuru, Sachi i Nanami interpretują jej zachowanie inaczej („Kanako-chan to bardzo wrażliwa osoba”, ta… jasne) i decydują się ją wspierać w trudnych momentach.

Natsuru jest niezwykle piękna.

Natsuru jest niezwykle piękna.

W przerwie pokazano kilka fragmentów z przeszłości wyjaśniających dlaczego Mariya i Ayari tak się nienawidzą; całość wynikła w zasadzie z nieporozumienia. Zaś Yonakuni-san znowu zbliżył się do tajemniczych drzwi… na szczęście w porę pojawiła się Gospodyni i przeszkodziła mu w dotknięciu ich.

"Ayari-chan, nie chciałem zepsuć twojego prezentu..."

"Ayari-chan, nie chciałem zepsuć twojego prezentu..."

Kiedy Kanako w końcu postanawia, że podejdzie do spotkania poważnie i rzeczowo obrywa piłką do koszykówki rzuconą przez Matsurikę z jakiegoś niewyjaśnionego powodu (…). W efekcie Ayari i Natsuru (jej zastępczyni) zabiorą ranną do gabinetu lekarskiego i poważna rozmowa odbędzie się właśnie tam. Kanako stara się ukryć swoją ignorancję i jakoś skupić na poważnych tematach, ale nie jest to wcale proste – pierwszy raz ma okazję porozmawiać z piękną Natsuru. Ayari wyjaśnia naszej bohaterce, że pomimo braku wiedzy nie ma przeciwwskazań co do jej uczestnictwa w organizacji festiwalu – nie będzie tego przecież robić sama. Ayari przyznaje nawet, że ona sama nie uważa się katoliczkę tak samo z resztą jak wiele dziewcząt w szkole. Kanako pyta więc o czym one wszystkie myślą podczas codziennej modlitwy. Przewodnicząca z błogim wyrazem twarzy odpowiada, że może o czymś pięknym… rodzinie, przyjaciołach, a modlitwa może być wspaniałą rzeczą nawet jeśli nie jest się osobą wierzącą.

"Jaśnie oświecona" Ayari.

"Jaśnie oświecona" Ayari.

Wieczorem, w pokoju Mariya wyraża swoja fascynację zorganizowanymi grupami wyznaniowymi; mogą prowadzić przeróżne instytucje, a datki nie są opodatkowane (nie zawiódł mnie, odcinek bez jego komentarzy byłby stracony :D). Pomimo tego przyznaje, że jest głęboko wierzący i zaczyna przygotowywać się do odśpiewania kolejnej pieśni (to taka rodzinna tradycja). Kategorycznie odmawia jednak nauczenia Kanako jednej z nich.

Na koniec odcinka Yonakuni-san ponownie zbliża się do tajemniczych drzwi… tym razem nie ma go kto uratować przed czymś co wydostaje się z drugiej strony…

Komentarz

Niestety dalej nie wiadomo na czym polega sztuczka Kanako z poprzedniego odcinka. Może kiedyś twórcy do tego wrócą, ale na razie wszystko wskazuje na to, że w następnym odcinku będziemy mieli kontynuację wątku z festiwalem. Sam festiwal będzie pewnie jedną wielką katastrofą, ale nie mam wątpliwości, że będzie zabawnie ^^. Motyw Yonakuni-sana i tajemniczych drzwi był świetny, mam jednak nadzieję, że biedak jeszcze do nas powróci. Znowu pokazano nieco fragmentów z przeszłości Mariyi, ale moim zdaniem nie ma tam konkretnego motywu dla tak głębokiej niechęci pomiędzy nim a Ayari. No dobrze, od zawsze był kawałem drania i malwersanta udającego niewiniątko, ale nie było chyba tak źle? Działo się to też ładnych parę lat temu. Mimo wszystko wiele wskazuje na to, że chyba kocha on swoją rodzinę… Bardzo pięknym i mądrym motywem odcinka była Ayari wyjaśniająca czym jest dla niej modlitwa. Ponownie okazuje się, że nawet w komedii można znaleźć garść mądrości.

To anime jest bezlitosne dla wszystkich klasyków yuri. Kanako nieświadomie miażdży wszystko to co kochają setki fanów Maria-sama ga miteru; katolicką szkołę, niewinne i ułożone bohaterki, specyficzny kult Maryji. Już dawno zauważyłem, że w anime i mandze panuje specyficzny i nieco wypaczony obraz katolicyzmu. Nie ma sie temu co dziwić gdyż katolików w Japoni jak na lekarstwo i jest to dla japończyków coś egzotycznego, a przez to niezrozumiałego, ale też atrakcyjnego. Nie przeszkadza mi to jednak cieszyć się zarówno wspomnianym Maria-sama ga miteru czy innymi, podobnymi tytułami yuri (choć za znawce nie mam się co uważać) jak i ich parodią. Mam zamiar cieszyć się też odcinkiem dziewiątym, a nawet napisać o nim na blogu :D.

Ech… nie wiem ile razy już obiecywałem sobie, że notki będą krótkie, a ich napisanie będzie mi zajmować dosłownie chwilkę… Okazuje się, że to chyba niemożliwe, wszystko przez moje grafomańskie zapędy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: