Jak to jest z tymi cRPGami…

Jakiś tydzień temu zacząłem grać w grę z 1999 roku zatytułowaną „Persona 2: Innocent Sin”. Razem z „Persona 2: Eternal Punishment” tworzą spójną całość, a historie w nich opowiedziane zazębiają się (mogę to śmiało powiedzieć bo Eternal Punishment skończyłem ponad rok temu i moja ciekawość jest pobudzona aż do dziś). Innocent Sin stanowi pierwszą część dylogii więc dlaczego gram w nią rok po ukończeniu drugiej części? Bo na zachodzie (gry są produkcji japońskiej) wydano tylko Eternal Punishment zaś fanowskie tłumaczenie Innocent Sin jest dostępne w sieci dopiero od niedawna. Na Wikipedii przeczytałem, że nie zdecydowano się na wydanie tej gry ze względu na pewne „kontrowersyjne motywy” jak na przykład: neonazizm czy sugerowanie homoseksualnego związku między bohaterami (na chwilę obecną nie jestem w stanie stwierdzić czy gra jest aż tak kontrowersyjna, na liczniku mam dopiero 3 i pół godziny grania). Pytam czy tak trudno dać na okładce jakieś ostrzeżenie i napis „dozwolone od lat 16/18”? W 1999 roku mieliśmy już chyba za sobą złoty okres poprawności polityczne i dbania o moralność narodu amerykańskiego…  rynek gier komputerowych stracił na tym wiele bo gra jest świetna (obie są świetne, za to w pełni mogli się nimi cieszyć tylko japończycy).

Ale nie rozpaczanie nad nieudolnością czy głupotą wydawców gier jest głównym tematem dzisiejszej notki. Persona 2 ma mi posłużyć za przykład na to, że kiedyś na konsole potrafiono robić gry, które zapadają w pamięć i grają na uczuciach gracza lepiej niż wszystkie nowości z pecetów razem wzięte. Nawiązania do Innocent Sin, z którymi stykałem się grając w Eternal Punishment nie dawały mi spokoju przez rok; tak ta gra zapadła mi w pamięć i chwała niebiosom za fanowskie tłumaczenia bo chyba bym oszalał. Nie pamiętam by, którakolwiek gra wydana w ostatnich latach tak mnie wciągnęła.

Personę wydano tylko na PlayStation, ale ja bardzo chwalę sobie wynalazek emulatorów tej konsoli dzięki czemu mogę się cieszyć tymi wspaniałymi grami. Wychowałem się bez udziału żadnej konsoli (nie liczmy SNESa czy „pegasusa” jak zwykło się go zwać) i jedynym sprzętem do grania jaki znałem przez długi czas był pecet. Mimo to jakoś ominęło mnie zachwycanie się Baldur’s Gate’em czy Icewind Dale’em czyli pozycjami uważanymi za kultowe gry RPG. Jedyną grą tego typu (swoją drogą zrobioną przez to samo studio… zatwardziali pecetowcy budują chyba kapliczki ku ich czci), w którą zagrałem było Neverwinter Nights. Przeszedłem wersję podstawową, ale na dodatki nie miałem już sił. Z perspektywy czasu uważam NWN za dobrego hack-and-slash’a i muszę przyznać, że udało się przenieść na monitor zasady Dungeons&Dragons w sposób, który nie uniemożliwia gry. Niemniej wcale za grą nie tęsknię… Fabuła to standardowe ratowanie świata w stylu sesji D&D, w które wcale nie zaangażowałem się emocjonalnie, a tylko liczyłem punkty doświadczenia do następnego poziomu. Postacie drugoplanowe były mi doskonale obojętne (za to Aerin’a Gend’a chętne zobaczyłbym wbitego na pal, dostał wielką nagrodę za bycie nijakim), a postać stworzona przez gracza (czyli główny bohater) była pozbawiona zarówno historii jak i osobowości. Nikt mi nie wmówi, że wymyślił dla swojej postaci w NWN kilkustronicową historię i szczegółowy opis psychiki, a nawet jeśli to zrobił to czy gra pozwoliła mu to wszystko „odegrać”? Niby jak? Za pomocą tych 5 czy 6 opcji wyboru kwestii dialogowych, które i tak zmierzają do tego samego zakończenia? I to miało niby pozwolić na poczucie, że to gracz jest tym bohaterem… Nie mam nic przeciwko sesjom D&D w stylu ratowania świata i innych heroicznych wyczynów, wychodzi na to, że programista nie zastąpi dobrego MG i grupy znajomych. Bo MG i gracze potrafią stworzyć postacie, do których można się ustosunkować emocjonalnie, a co najważniejsze – są elastyczni. Jeśli można stworzyć jedynie marną podróbkę to po co w ogóle brać się do roboty?

Chlubnym wyjątkiem wśród nowych RPG-ów jest Wiedźmin. Bo cudny graficznie, polska wersja to radość dla ucha, system fajny (walka to zaklikiwanie wroga na śmierć, ale przynajmniej fajnie wygląda) i w ogóle. Ale Wiedźmin to głównie 3 tony smaczków dla miłośników prozy Sapkowskiego i dlatego tak mi się podobał. Zwykłem mówić, że jest tam „100% Wiedźmina w Wiedźminie” i jest to prawda; te dialogi jakby żywcem wyjęte z książek i to, że wszystkie akcje mają swoje konsekwencje – zupełnie jak w książce. Przypuszczam jednak, że gdyby tego zabrakło albo gdybym nie znał na wylot książek to wtedy nie patrzyłbym na grę tak przychylnie. Gdybym nie darzył sympatią Triss czy Zoltana z sagi to nie wiem czy polubiłbym ich komputerowe wersje.

Dlaczego w konsolowych RPGach nie boją się umieszczać bohaterów wyrazistych, obok których nie można przejść obojętnie? Jakoś nikt nie boi się też umieszczać gracza w roli obserwatora wydarzeń i głównym bohaterem mianować kogoś, na którego przeszłość i osobowość gracz nie ma wpływu. Granie w taką grę to trochę jak czytanie książki albo oglądanie filmu, ale czy to coś złego? Tam przynajmniej postacie mają swoje uczucia. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest chyba Final Fantasy 8 (no dobra, była też wersja na PC, ale dopiero po wersji na PSX), które można opisać jako jedno wielkie love story. Więzy emocjonalne między postaciami to coś co sprawia, że gracz pamięta je długo po skończeniu gry i nawet jeśli wszystkich nie lubi to przynajmniej nie były mu obojętne. Grając w Final Fantasy 7 kibicowałem Tifie i chciałem by to ona wygrała serce Cloud’a. Widziałem w niej o wiele lepszą partnerkę dla niego niż mogła nią być Aeris. Ten miłosny trójkąt skonstruowano tak umiejętnie, że nawet dziś jestem gotów dyskutować o wyższości Tify nad Aeris. Gracz miał minimalny (żeby nie powiedzieć zerowy) wpływ na rozwój uczuć bohaterów, ale czy to źle? Dużo swoboda w tym względzie musiała by spłycić i okroić cały wątek, a gra wiele by na tym straciła.

Teraz, kiedy na przykładach pokazałem dlaczego wolę RPGi konsolowe, a pecetowymi się nie interesuję pozwolę sobie na jeszcze jeden obrazowy przykład. Czy od dobrego filmu wymaga się by widz mógł bezpośrednio wpływać na wydarzenia? Nie, chodzi o to by zatopić się w fabule i dać się ponieść wytworom wyobraźni twórców. Dla mnie, gry są taką samą dziedziną sztuki jak kino czy literatura i koniec końców chodzi w nich o to samo; o wywołanie emocji.

Możliwe, że wrócę jeszcze do Perosny 2, ale pod nieco innym pretekstem.

PS: Ciągle ogladam Maria Holic z wielkim zapałem, ale nie mam nastroju na pisanie notek.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. nie bluźnij przeciwko jedynej prawdziwej cRPG’owej grze … Planscape Torment …

  2. Ciekawe teorie, aż budzi się chęć dyskusji ^^
    Ach Aerin’a Gend’a na pal! Zgadzam się! W życiu nie widziałam tak nędznego BNa… :P

  3. aerin na pal? … to ty chyba za duzo o tym całym maulugrimie nie wiesz … on jest zły to JEST ZŁY !! … jemu tto i pal za mało

  4. @Dragon
    Obawiam się, że NWN to nie ta konwencja żeby dorabiać czarnym charakterom mroczną przeszłość i traumę z dzieciństwa dla usprawiedliwienia ich niecnych poczynań. Z resztą w mojej opinii to nie dla takich smaczków gra się w NWN i temu podobne gry, od tego jest Final Fantasy, Grandia i inne jRPG :P. W grach DnD-podobnych chodzi o to, żeby być herosem i zabijać smoki tudzież inne plugastwa, a NWN się w tym sprawdza :).

  5. Muszę przyznać, iż osobowość bohaterów w ID i BG zostawia wiele do życzenia i nawet postać praworządna zła nie może w pełni odegrać tej roli, gdyż fabuła jest z góry ustalona. Aczkolwiek to nie Fallout, więc trzeba się zadowolić tym co jest. Na obronę twórców muszę napomnieć o grze Jade Empire w której zarówno bohater kierowany przez gracza jak i jego towarzysze mają swoją przeszłość, rozterki a grę można przejść na wiele sposobów podejmując decyzje moralne, które prędzej czy później każą graczowi ponieśc konsekwencje za działania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: