Po sesji

Wczoraj odbyła się kolejna sesja WoD’a. Wszyscy czekali z niecierpliwością bo ostatnia skończyła się w bardzo dramatycznym momencie (niewtajemniczonych odsyłam do tej notki). Było tym bardziej atrakcyjnie gdyż przy okazji gry mieliśmy zapewnione spore ilości przekąsek i napojów (pozostałości z imprezy sylwestrowej). Nie przedłużając już przechodzę do opisu.

Po krótkim i bezowocnym pościgu wróciliśmy do BioMedu. Tam, korzystając z chwili wytchnienia Marek w końcu ujawnił się jako przybyły z otchłani upadły anioł w ciele młodego przedsiębiorcy. Przy okazji uraczył nas swoją wersją stworzenia świata, która sporo różni się od tych ogólnie przyjętych w kulturze i nauce. Wspomniał o Kainie, ale nie był w stanie powiedzieć nic więcej ponad to co Maksymilian i Aurora wiedzieli z wampirzych legend. Po tej przydługiej opowieści odpowiedział na pytania reszty grupy (Maksymilian był, delikatnie mówiąc, sceptyczny wobec całej historii, uznał jednak, że grupa faktycznie ma do czynienia z demonem obdarzonym wieloma mocami). Na koniec Marek (trzeba nazywać go dalej Markiem gdyż nie uznał on za stosowne wyjawić reszcie swojego prawdziwego imienia) stwierdził, że za wszystkimi dziwnymi wydarzeniami w mieście stoi inny demon, nastawiony do wszystkiego bardzo destruktywnie. Przed kontynuowaniem pościgu Marek zawarł pakt z Aurorą, a Łucja opuściła grupę udając się w sobie tylko znanym kierunku kierując się sobie tylko znanymi pobudkami.

Kiedy pościg został wznowiony (tym razem dwoma samochodami prowadzonymi przez ochroniarzy Marka) zaczął padać ulewny deszcz (najwidoczniej wrogi demon był wyjątkowo uzdolniony w kontrolowaniu wody). W aquaparku prawie udało się dorwać cel, ale on skutecznie opóźnił grupę zalewając ją woda z basenów i udało mu się uciec. Podczas pościgu samochodowego do miasta wdarł się Sabat (nie mogli sobie wybrać lepszego momentu na atak -.-). Kiedy dzielna koteria miała na karku nie tylko przeszkody tworzone przez obcego demona, ale i małą armię wampirów tamtemu udało się uciec na dobre. W tej sytuacji wróciliśmy do zrujnowanego Elizjum. Marek zaoferował swoją pomoc w walce z Sabatem (ba, nawet wilkołak Cecyl pomagał!) i z jego pomocą atak został odparty. Na sam koniec Maks naraził się primogenowi tremerów (Ameli, który najwidoczniej nie zginął w magazynie O_o) dyskutując z nim na temat priorytetowych akcji podczas ataku Sabatu (dodam tylko, że zdrowy rozsądek był po stronie toreadora). Na tym zakończyliśmy sesję.

Teraz kilka słów komentarza, których sobie nie odmówię. To chyba pierwsze miasto w historii, które odparło atak Sabatu, mamy wiele powodów do radości. Ale czy na pewno? Możemy pożegnać się z maskaradą, wszędzie jest pełno trupów (dobrze, że cały czas padało – przynajmniej krew spłynęła z ulic) i innych zniszczeń. W sytuacji, w której na pewno wiele miejscowych wampirów zginęło nawet zatuszowanie całego zajścia w oczach śmiertelnych przy pomocy dyscyplin może być trudne. Marek na pewno też nie będzie miał łatwego życia po tym jak pokazał przed całą wampirzą społecznością swoje nadzwyczajne moce (np. rozkazanie grupie sabatników popełnić zbiorowe samobójstwo). Biedny Cecyl co prawda pomógł w walce, ale po wszystkim chyba nikt nie okaże mu za to wdzięczności. Jest jeszcze sprawa Łucji, w zasadzie sama odłączyła się ona od grupy i opuściła miejsce, w którym działa się sesja… No cóż, zobaczymy co wymyśli MG.

Advertisements

6 komentarzy

  1. eh … ktos sie tutaj zapomniał przyznać ze został JEDYNYM Toreadorem w mieście i okolicach …a ten klan z przeżywalności nie slynie

  2. Oj biedne miasto. To musi być bardzo trudne dla toreadora znosić widoki po bitwie. Takie nieestetyczne :D
    Gdzie ta Łucja pojechała? Może coś tam odkryła?

    Ciekawe kto to wszystko będzie sprzątać?

  3. zdragdziła mnie T__T … jak można zdradzić tak miła, dobroduszną, uczciwą osobę jak ja …

  4. my chcemy nowe wpisy !!

    1. Są już dwa nowe wpisy, których nikt jeszcze nie skomentował.

  5. Pytacie się, gdzie ta Łucja się podziała? To jej słodka tajemnica… hihihi. Ona nikogo nie ZDRADZIŁA!
    Posprząta pewnie służba drogowa. Od tego oni są w końcu.
    Ach ta Łucja…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: