Szermierz w cRPGowej praktyce

Jest taki utarty w (pop)kulturze typ bohatera, który pokonuje swoich przeciwników nie dzięki sile mięśni, a dzięki sprytowi, refleksowi i precyzji w posługiwaniu się bronią białą. Mamy postacie z książek Dumasa, mamy tajemniczego Zorro, Indigo Montoyę z Narzeczonej dla Księcia i wielu innych. Żaden z nich nie był mięśniakiem, ale potrafili oni dokonywać niezłych wyczynów akrobatycznych, błysnąć dowcipem i flirtować z damami dworu, a w szermierce nie mieli sobie równych. Przekładając to na mechanikę wielu gier komputerowych czy papierowych RPG – musieli oni mieć wysoką zręczność, intelekt i charyzmę, sporo rang w umiejętnościach takich jak akrobatyka, dyplomacja i blefowanie, ale raczej nie inwestowali za wiele w siłę choć jakimś sposobem potrafili szybko pozbywać się swoich przeciwników czyli musieli wykręcać niezły DPS.

indigo montoya

„My name is Inigo Montoya. You killed my father. Prepare to die. „

Continue reading →

Geek out – styczeń 2017

Nowy rok, nowy ja i nowy projekt robienia cyklicznych notek, które mają zawierać przede wszystkim luźne przemyśleniami na tematy oscylujące wokół tych najfajniejszych części (pop)kultury. Nie żadne recenzje i felietony, a raczej kilkuzdaniowe wypowiedzi tworzone bez z góry narzuconej formy. Przyjaciele po blogerskim fachu z powodzeniem stosują coś takiego to i ja ten pomysł podłapię, a co! Do tego czasem może pojawić się odrobina prywaty bo to będą, jakby nie było, takie comiesięczne kartki z pamiętnika.

Książki

swiaty-dantego

Moja miłość do twórczości Anny Kańtoch zaczęła się od tytułowego opowiadania z tego zbioru.


Continue reading →

Lektura niczym podróż przez ciemny tunel – Metro 2033

Po dłuuugim okresie przymierzania się do tego wielkiego projektu ogarnąłem sobie konto na ‚lubimy czytać’. Mam nadzieję, że pozwoli mi to śledzić ile książek przeczytałem w danym roku i końcem grudnia nie będę miał wątpliwości w rodzaju „czy tą trylogię czytałem początkiem tego roku, czy może końcem minionego?”. Swoją drogą to w końcu faktycznie zobaczę na ile moje przekonanie, że „czytam mniej niż w szkole i na studiach, ale ciągle sporo” jest prawdziwe. Przypisanie do konta każdej książki jaką kiedykolwiek przeczytałem będzie prawie niewykonalne, ale postaram się aktualizować listę przeczytanych książek na bieżąco, a na chwilę obecną dodałem te książki, które najlepiej zapamiętałem (skupiając się oczywiście na fantasy). Tak się składa, że pierwszą książką jaką skończyłem czytać w 2017 było słynne Metro 2033.

metro-2033

Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jestem wielkim miłośnikiem klimatów post-apo co moim zdaniem ma dużej znaczenie przy zabieraniu się Metro. Po książkę sięgnąłem raczej z chęci wyrobienia sobie własnego zdania na temat czegoś co jest popularne i o czym znajomi dobrze się wypowiadają, ale mimo wszystko czegoś co nie do końca znajduje się w obszarze rzeczy, które mnie kręcą. Niemniej cały hype jaki urósł wokół tej książki, kontynuacje, inne powieści pisane w tym samym uniwersum, świetnie oceniania gra komputerowa, pozwoliły mi sądzić, że nawet nie do końca gustując w wizjach świata po Trzeciej Wojnie Światowej można będzie tą książkę z przyjemnością przeczytać. Niestety, nie urwało mi pośladków, a nawet miejscami musiałem się męczyć.

Continue reading →

Magical Girls bez Magical Girls – ViVid Strike!

Krótko o marce Mahou Shoujo Lyrical Nanoha i o tym, że nie bez powodu w tytule jej najnowszej odsłony – ViVid Stike! brakuje słów „Mahou Shoujo”.

TL:DR do całej recenzji na końcu.

vivid-strike-1

Tyle lat minęło, ale te projekty postaci ciągle mnie kuszą, sentyment to straszna rzecz.

Continue reading →

Osiem lat za nami

Kolejne Święta za nami, za pasem Nowy Rok, a to oznacza też, że mojemu blogowi stuknęła kolejna rocznica. Już tradycyjnie notka urodzinowa jest okazją do wspominek co też to fajnego zdarzyło się w mijającym roku w zakresie moich geekowskich hobby. Zanim przejdę do wyliczanek i peanów na własną cześć chcę po raz kolejny podziękować wszystkim, którzy odwiedzają tego bloga. Nieważne czy wpadacie tu regularnie od lat czy kliknęliście ledwie kilka razy – świadomość, że ktoś z drugiego krańca internetu tu zerka jest niezmiennie budująca.

achievement-unlocked-2016

Continue reading →

Wesołych Świąt!

Kolejne Święta przed nami
Śniegu raczej brak za oknami
Mimo kapryśnej pogody
Przeczytajcie poniższe wywody

Życzę wszystkim wam z serca całego
(chcąc dla siebie tego samego)
W sezonach kolejnych tyle waifu
By wypełniły całe wasze laifu

Dobrych seriali, anime i filmów wiele
By wtłoczyć was na stałe w fotele
I w końcu mnóstwo przyjaźni
Bo z tym w życiu od razu raźniej

Katany są overpowered

Oglądając anime trzeba wziąć pod uwagę, że to produkcje pochodzące z dość specyficznego kraju i najczęściej adresowane do tej rodzimej, dość specyficznej widowni. Mam tu na myśli głównie poczucie humoru, które dla widza zachodniego bywa ciężkostrawne (mnie samego humor wielu popularnych serii wręcz odpychał), ale chodzi także o japońską manierę przedstawiania swojego kraju i swojej własnej kultury w jak najlepszym świetle.

katana-kurtka

Continue reading →

Anime mojej młodości: Mai-HiME

Miesiąc temu pisałem o anime, których nie mam zamiaru ponownie tykać nawet małym palcem. Jakiś czas później przeglądałem jednak swoją listę na MAL po zgoła innym kątem – szukałem tytułów, które oglądałem bardzo dawno temu, ale które chętnie bym dziś obejrzał ponownie. Mój wzrok przykuło Mai-HiME.

Also, mam dziś urodziny. Yay for me. Jeśli wytrzymam jeszcze rok to zostanę czarodziejem.

English dub, szach-mat puryści!

Continue reading →

Anime, których (prawdopodobnie) nigdy nie obejrzę ponownie

Dziś krótkie i subiektywne rozważania będące niejako kontynuacją toku myślenia jaki prezentowałem w notce dwa lata temu. Na wstępie wspomnę, że dość rzadko urządzam sobie powtórki z obejrzanych anime bo nawet maratonowanie kilkunastu (nie mówiąc już o 20+ czy 50) odcinków mimo wszystko zajmuje sporo czasu, który można spożytkować na obejrzenie czegoś nowego. Czasem spoglądam jednak na swoją listę na MAL i myślę sobie: „o, to było fajne i w sumie chętnie obejrzę to znowu”. Dwa lata temu pisałem o pięciu seriach, których jednak absolutnie nie chcę rewatchować bo jestem przekonany, że nie będą mi się podobać tak bardzo jak wtedy (a może nawet uznam je za słabiznę). Dziś o kilku seriach, które ciągle darzę pewnym sentymentem, ale trochę boję się je odświeżać bo obawiam się, że wtedy cała magia wspomnień pryśnie i z konsternacją pomyślę, że kiedyś musiałem być okropnie naiwny zachwycając się danym tytułem. Dziś żyję sobie w takim fajnym zawieszeniu, karmiąc się wyidealizowanymi wspomnieniami, a od wszystkiego co ma związek z poniższymi trzema tytułami trzymam się z daleka :)

Higurashi no Naku Koro Ni

higurashi 1

Higurashi to też jedna z tych visual novel, które zawędrowały na zachód za sprawą boomu na japońszczyznę na steamie.

Continue reading →

Z Mirasowej filmoteki – Unicorn City

Typowych filmów o zatwardziałych fanach fantastyki jest stosunkowo mało. Wiele z nich to mockumentaries lub kręcone w LARPowych przebraniach mini seriale, pozycji z konkretną fabułą,w których świat gier przeplata się z tym realnym jest znacznie mniej. Od tego można odjąć jeszcze totalnie niszowe produkcje puszczane głównie na konwentach, które trudno jest wygrzebać nawet w odmętach internetu – tytułów, które przeciętny obywatel może obejrzeć na DVD lub w telewizji bez specjalnego wysilania się naprawdę ze świecą szukać. Pisałem już kiedyś o The Gamers i Atropii, dziś czas na Unicorn City.

Continue reading →