Pierwsza notka w nowym roku. Życzenia noworoczne zawarłem już w moim świątecznym wierszyku dlatego składam tylko krótkie (i nieco spóźnione) życzenia by nowy rok okazał się pod każdym względem lepszy od poprzedniego.
Poprzednią edycję Karnawału Blogowego RPG odpuściłem sobie z powodu niefortunnego tematu, który po prostu mi “nie siadł”; o śmierci w grach fabularnych można na pewno napisać wiele stron tekstu, ale wena twórcza zawiodła mnie jeśli chodzi o twórczą interpretację tego tematu. Z resztą, nie mam zbyt wiele doświadczenia jeśli chodzi o umieranie na sesjach bo na palcach jednej ręki można policzyć przypadki, w których postać gracza ginęła podczas gdy ja byłem Mistrzem Gry. Temat zaproponowany przez Enca spodobał mi się o wiele bardziej i pomyślałem, że to dobra okazja by wygarnąć co mi leży na wątrobie :D. Przedstawiam zatem wcale-nie-taki-krótki poradnik, który (mam nadzieję) pomoże graczom żyć w harmonii z Mistrzem Gry.
Czego nie cierpię u graczy
Podczas mojej wieloletniej przygody z RPG częściej bywałem (i bywam dalej) Mistrzem Gry niż graczem. Zdarzało mi się grywać z bardzo różnymi ludźmi, a jedne kampanie trwały dłużej, inne krócej, a niektóre umierały śmiercią naturalną po trzech sesjach. Na pewno duży wpływ na mój styl prowadzenia wywarli gracze, z którymi grałem najdłużej, a ja jako naczelny MG na pewno nie pozostałem bez wpływu na nich. Ci „najwierniejsi” gracze po tych wszystkich latach dobrze wiedzą na co mogą sobie u mnie pozwolić i czego się spodziewać. Wiedzą także jak mnie zdenerwować i starają się (?) unikać takich zachowań. Poniższy tekst będzie właśnie o tych irytujących zachowaniach graczy, które doprowadzają mnie (i zapewne nie tylko mnie) do szału.
Czytaj dalej