Archiwa tagu: recenzje

„O tym, że dobre chęci to za mało” – Guilty Crown

Moja przygoda z Guilty Crown zaczęła się w październiku zeszłego roku. Tytuł ten od pierwszego odcinka zaskarbił sobie moją sympatię za sprawą ciekawie umiejscowionej akcji, oprawy graficznej oraz fabuły, która dobrze rokowała na przyszłość. W kilku pierwszych odcinkach Guilty Crown obiecało mi zaprezentować mnóstwo scen akcji, wyrazistych bohaterów oraz złożoną, epicką fabułę. Niestety, w praktyce okazało się, że wielu z tych obietnic seria (pomimo starań) nie zdołała dotrzymać.

Tom Cruise po japońsku (ktoś jeszcze pamięta Raport Mniejszości?)

Czytaj dalej


Gildia Magów 20 lat później – “Misja Ambasadora” Trudi Canavan

Trylogia Czarnego Maga Trudi Canavan jest jedną z ciekawszych historii fantasy jakie zdarzyło mi się czytać w ostatnim czasie. Dzieje Sonei – zwykłej dziewczyny, która zostaje członkiem słynnej Gildii Magów i rozpoczyna naukę magii na uniwersytecie były bardzo wciągające i ukazują fakt, że nie wszystko co modne i popularne musi być kiepską papką dla mas. Choć o nastolatkach uczących się w szkole magii, wpływowych gildiach i mrocznych, magicznych sekretach można już było przeczytać w niejednej książce to Trylogia Czarnego Maga świetnie łączyła te wszystkie (zdawałoby się ograne) elementy, była bardzo dobrze napisana i prezentowała gromadkę postaci, z którymi czytelnik łatwo się zżywał. Dla wszystkich fanów twórczości Trudi Canavan nie lada gratką jest Trylogia Zdrajcy będąca kontynuacją losów Sonei i jej towarzyszy. Doświadczenie uczy jednak by do wszelkich “kontynuacji bestselerowych trylogii” podchodzić z lekkim dystansem. Jak jest w tym przypadku?

Okładę utrzymano w tym samym, znanym z poprzednich części, stylu.

Poniższa recenzja nie zawiera spojlerów dotyczących wydarzeń z Trylogii Czarnego Maga. Tekst miejscami odwołuje się jednak do znajomości tejże trylogii choć osoby, które jak dotąd nie zapoznały się z twórczością Trudi Canavan nie powinny mieć trudności z jego odbiorem. A tak zupełnie na marginesie… jakiś czas temu miałem w planach notkę dotyczącą Trylogii Czarnego Maga, ale zaginęła ona w mrokach dziejów i utonęła w otchłani znanej jako “brak weny twórczej” :D.

Czytaj dalej


“Watsonie! Pomóż mi założyć gorset!” – Gosick

Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że w latach dwudziestych obowiązywała już inna moda...

Akcja większości anime zdaje się mieć miejsce w Kraju Kwitnącej Wiśni, czasami zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły. Przygoda bywa osadzana w kosmosie lub krainie fantasy lecz nawet tam bohaterowie piją zieloną herbatę i sake, zajadają się sushi i zwracają do siebie per “san”. Czasem jednak twórcy decydują się na o wiele większą egzotykę i umiejscawiają swoje dzieło w tajemniczej Europie… w dodatku Europie początku XX wieku.

Czytaj dalej


“Za siedmioma górami, za siedmioma mangami…” – Ookami-san to Shichinin no Nakama-tachi

Czasem bywa tak, że twórcy anime mają dość wałkowanych w kółko samurajów, ninja, mechów, czy magical girls i chcą spróbować czegoś nowego. Ostatnimi czasy brakuje im jednak własnych, oryginalnych pomysłów i spora część nowości okazuje się mocno przeciętnymi, niekompletnymi ekranizacjami mang, gier wideo i nowelek. Ookami-san to Shichinin no Nakama-tachi, którym chciałbym się dziś zająć nie jest niestety wyjątkiem od tej reguły bo powstał na bazie serii opowiadań dla młodzieży, ma jednak w sobie coś co wyróżnia go z całej masy przeciętnych ekranizacji.

To się nazywa desperacja...

Czytaj dalej


“LA ILAHA ILL-ALLAH…” – “Żmija” Andrzeja Sapkowskiego

Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego był jedną z pierwszych książek fantasy jakie przeczytałem gdy mając kilkanaście lat zaczynałem coraz bardziej wsiąkać w ten świat. Kilka lat później, po wydaniu Trylogii Husyckiej moja fascynacja autorem powróciła bo choć perypetie Reinmara z Bielawy raczej mało przypominały przygody Geralta to w książce dalej wyraźnie czuło się charakterystyczny styl Sapkowskiego, który tak przyciągał do wiedźmińskiej sagi. Potem o autorze zrobiło się cicho. Wielki powrót jakim miała być Żmija zaskoczył mnie wysypem bardzo niepochlebnych recenzji; gdzieś przeczytałem nawet wypowiedź, w której sugerowano, że po osiągnięciu pewnego wieku pisarzom powinno się zabierać klawiatury! Zwykle nie zrażam się jednak krążącymi w sieci opiniami, a do Żmii przymierzałem się od dłuższego czasu.

Wydawnictwo zdążyło przyzwyczaić czytelników do papieru ekologicznego. Tym razem nie robi wyjątku.

Czytaj dalej


Wampir i Julia – “Księżyc w Nowiu” Stephenie Meyer

Za lekturę drugiego tomu sagi o miłości zwyczajnej dziewczyny i nieśmiertelnego wampira zabrałem się jakieś pół roku po skończeniu tomu pierwszego. Choć Zmierzch okazał się nieskomplikowanym i w gruncie rzeczy dość przyjemnym czytadłem to dalsze losy bohaterów były mi raczej obojętne. Obiecałem sobie bez większego przekonania, że kiedyś dokończę lekturę i to „kiedyś” nadeszło niedawno. A tak trochę na marginesie; nawiązanie do Szekspira w tytule notki jest jak najbardziej celowe – autorka w swojej książce także nawiązuje do słynnego dramatu jego autorstwa.

W nowym wydaniu gustowną okładkę zastąpiono wątpliwej urody kadrem z ekranizacji...

Czytaj dalej


“Kocham Cię! Miau!” – Nyan Koi!

Cieszę się, że w natłoku przedświątecznych zajęć udało mi się wygospodarować trochę czasu na wykończenie tej notki bo bardzo zależało mi by opisać ten tytuł teraz, kiedy mam go jeszcze wyraźnie w pamięci. W październiku, kreśląc kilka zdań o Nyan Koi! wspominałem, że seria wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i ma szansę stać się jedną z najlepszych serii minionej jesieni. Faktycznie, adaptacja komediowej mangi dla nastolatków okazała się czymś więcej (i to dużo więcej) niż tylko kolejnym schematycznym haremem.

Na końcu każdego odcinka raczy się widza kolorową ilustracją.

Czytaj dalej


“Nic nie pozostaje bez zmian… Czy mimo to nadal potrafisz kochać?” – Clannad After Story

To, że prędzej czy później zasiądę do Clannad After Story było dla mnie jasne jeszcze zanim zabrałem się do pisania recenzji pierwszego sezonu serii. Clannad idealnie trafił w moje gusta więc z radością zasiadłem do jego kontynuacji bezpośrednio rozwijającej dobrze znane nam wątki. Nie zmieniła się obsada ani studnio odpowiedzialne za produkcję i muszę przyznać, że moje oczekiwania wobec tytułu były dość wysokie. Ani trochę się jednak nie przeliczyłem.

Dwójka bohaterów spędzi razem wiele szczęśliwych chwil. Nie znaczy to jednak, że ich życie będzie usłane różami...

Bohaterowie spędzą razem wiele szczęśliwych chwil. Nie znaczy to jednak, że ich życie będzie usłane różami...

Czytaj dalej


“Zabierz mnie do miejsca, w którym spełniają się marzenia” – Clannad

Clannad to kolejna po Kanon i Air gra z gatunku visual novel firmy Key, która doczekała się animowanej ekranizacji. W Clannad także chodziło o spotykanie i coraz lepsze poznawanie kolejnych dziewcząt, ale w odróżnieniu od poprzedniczek nie było w niej ani grama erotyki. Za anime po raz kolejny zabrało się studio Kyoto Animation co było niemalże gwarancją sukcesu i w efekcie powstała bardzo przyjemna seria licząca 22 odcinki (oraz 2 odcinki specjalne).

Bohaterki serii w pełnej krasie.

Bohaterki serii w pełnej krasie.

Czytaj dalej


Romansidło w pełni księżyca – “Zmierzch” Stephenie Meyer

„Zmierzch” Stephenie Meyer jest jedną z tych książek, do których zasiadałem powodowany głównie chęcią wyrobienia sobie własnej opinii. Jako, że wielu z moich znajomych ma za sobą lekturę tej książki i wyraża się o niej bardzo pochlebnie, a z drugiej strony wiele recenzji nie pozostawia na książce suchej nitki, postanowiłem sam zapoznać się z tematem. Fakt, że „Zmierzch” i jego kontynuacje są obecnie „na topie” (między innymi za sprawą powstałej niedawno ekranizacji) na pewno także nie pozostał bez wpływu – lubię w dyskusji posłużyć się własnymi argumentami, a nie powtarzać cudze, tym bardziej, że „Zmierzch” jest ostatnio dość chodliwym tematem w środowiskach związanych z fantastyką.

Polskie wydanie jest ładne, wliczam w to estetyczną okładkę.

Polskie wydanie jest ładne, wliczam w to estetyczną okładkę.

Czytaj dalej


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 39 other followers