Cieszę się, że w natłoku przedświątecznych zajęć udało mi się wygospodarować trochę czasu na wykończenie tej notki bo bardzo zależało mi by opisać ten tytuł teraz, kiedy mam go jeszcze wyraźnie w pamięci. W październiku, kreśląc kilka zdań o Nyan Koi! wspominałem, że seria wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i ma szansę stać się jedną z najlepszych serii minionej jesieni. Faktycznie, adaptacja komediowej mangi dla nastolatków okazała się czymś więcej (i to dużo więcej) niż tylko kolejnym schematycznym haremem.


